Sarkoma

Tylko u Gościuków inaczej, taki niby marny interesik, ciasna klitka, uboga wystawa, przeważnie zielonkawe pomidory, słoik z ogórkami i chudy, źle oskubany kogut – i wbrew tym pozorom wszystko szło jak złoto. Ruch, gęstwa klientów, Gościukowie zawsze grzeczni, doważali ździebko więcej, nigdy mniej, w białych fartuchach jak lekarze. I nic dziwnego, że zazdrościli im ludzie. Bo dla porównania, choćby drugi sklepik na tej ulicy. Tam wszystko szło jak krew z nosa, właściciel wiecznie podpity i senny, a jak go coś chwyciło, to potrafił za darmo towar klientom rozdawać; co ładniejszej kobicie mówił: łaskawa pani, w prezenciku ode mnie, albo: bieri, znajta moje serce. On tak z ruska gadał, ze Lwowa pochodził, i jeśli w ogóle jako tako ten interes szedł, to tylko dzięki siostrom Brodacza. Brodaczem tego sklepikarza nazywano, te dwie wysuszone bliźniaczki starały się nie dopuszczać go do kasy i wagi, ale przecież nie zawsze mogły sobie z nim dać radę...

Toteż Mietek Gościuk zawsze uśmiechał się wyrozumiale, gdy przechodził obok sklepiku Brodacza, uśmiechał się i zaglądał ciekawie do wnętrza. On sam, owszem, lubił wypić, ale nigdy przy pracy, przy pracy to nawet piwa nie wypił. – Będzie cuchnąć – mówił – a z tego obciach tylko, zrażają się klienci...

I tak żyli sobie całkiem możliwie Gościukowie, ale nieraz w swym handlowym zajęciu stawali się nagle roztargnieni, nieuważni. Mietek mówił: – No i popatrz, ten semestr znów zaliczył na dobrze, a przecież asystent cholerna piła, pół grupy wykosił. Gościukowa nieruchomiała przy wadze: – Ale teraz kolokwium ma trudne – marszczyła czoło – taki jakiś projekt. – Ech – machał ręką Mietek – nie da się wykosić. I tak uśmiechali się do siebie radośnie. Oni mieli syna, jedynaka. Ten ich jedynak studiował na politechnice, właśnie zaliczył wszystkie ćwiczenia i egzaminy pierwszego roku wydziału budownictwa drogowego; opływał chłopak we wszystko, niczego mu nie odmawiali. Chciał mieć najdroższe fermerki „Lee”, kupili mu...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: