Gorzkie owoce trującego krzewu Stepana Bandery

FOT. LEONARD OLEJNIK
FOT. LEONARD OLEJNIK
Dodano: 22/09/2026 - Nr 39 z 23 września 2026

Żeby oczyścić z żywiołu polskiego tereny wschodnich rubieży Rzeczypospolitej, „ludzkie hieny” z Ukraińskiej Powstańczej Armii siały grozę, której owocem było wymordowanie tysięcy naszych rodaków, a wielu w popłochu uciekło, gdzie się tylko dało, by uniknąć ukraińskiego bestialstwa. 

Kolos sowiecki z zimną krwią obserwował tę straszliwą rzeź, zamiast stanąć po stronie człowieczeństwa, zapobiec dalszym ofiarom i potępić morderców; ostatecznie „załatwił sprawę”, wypędzając nas, Polaków, z ziemi ojczystej, skazując na przymusową wywózkę na Ziemie Odzyskane. Trudno jednak byłoby spodziewać się innego rozstrzygnięcia ze strony odwiecznego ciemiężcy polskiego narodu.

W ten sposób „nagrodzono” Ukraińców, pozwalając im osiągnąć cel, zapisany już kilkanaście lat wcześniej w „doktrynie narodowej”, sformułowanej na pierwszym zjeździe ukraińskich nacjonalistów w Wiedniu w 1929 roku. Doktryna ta w reasumpcji treści uzgodnionych na zjeździe dokumentów stwierdzała: „Nasz cel to

     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów oraz lektora na gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas [email protected]

W tym numerze