Trąbka nad małym Lwowem

Dodano: 31/05/2016 - Nr 22 z 1 czerwca 2016

REPORTAŻ \ Miasto, które ocaliło Węgry przed rosyjską nawałnicą

Spoglądam na Przemyśl od strony Sanu, błyszczącego w południowym słońcu. Wieże licznych kościołów strzelają w niebo smukłymi sylwetkami. Stare mury wspominają tysiące ludzkich historii, jakie rozgrywały się tu na przestrzeni setek lat: opowieści o Polakach, Żydach i Ukraińcach, o potędze i chwale, o miłości i nienawiści, o wojnach i wywózkach. Z wieży rozlega się hejnał, w maju 2016 r. wreszcie przywrócony wyklętemu przez komunistów miastu. Śpiewa o dawno minionych dziejach, które skrywają się w każdym zaułku. Wystarczy posłuchać Pojechaliśmy, gdzie diabeł mówi dobranoc, aż pod granicę polsko-ukraińską, gdzie inne jest światło,  powietrze i inni ludzie. Droga przecinała pola, żółcące się kwitnącym rzepakiem. Pachniały kępy bzu, ich woń, zmieszana z zapachem słońca i kurzu pokrywającego asfalt, oszałamiała tak, jak oszołomić umie tylko tych kilka niezwykłych dni, w maju lub czerwcu, kiedy wiosna przeradza się w lato. Kiedy dojeżdżaliśmy do miasta, aż żałowałam, że
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze