Pod opieką świętego Huberta. Odszedł wielki przyjaciel przyrody

LUDZIE [Wspomnienie śp. prof. Jana Szyszko]

Przez całe życie zbratany był z lasem, knieją, zwierzętami i polską tradycją. Życzliwy ludziom, nawet nieznajomym, potrafił zajmująco opowiadać o pasji łowieckiej. Śmierć, ten ostatni myśliwy, dopadła go niespodziewanie i nagle. Wraz z odejściem prof. Jana Szyszko Polska straciła zaangażowanego polityka i gorącego patriotę. A ojczysta przyroda – najgorętszego obrońcę i orędownika. Zapamiętam śp. Jana Szyszko jako jednego z tych polityków, którzy do dziennikarzy mieli stosunek ciepły i wyrozumiały. Zwłaszcza do dziennikarzy początkujących. A do takich się zaliczałam, gdy zadzwoniłam do niego o jakiejś nieprzyzwoitej godzinie, i to jeszcze w weekend, z prośbą o komentarz. Bardzo zestresowana, bardzo oficjalna i bardzo przejęta, bo to przecież poseł. Rozmowę zaczęłam od pytania, czy nie przeszkadzam. W odpowiedzi usłyszałam wygłoszone głębokim głosem: „Strzelby czyszczę”. „Mam zacząć się obawiać?” – zripostowałam odruchowo. Na co on, że kto wie, jak mu tak będę w wolne
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze