Półuśmiech z cienia

Wspomnienie [Maciej Parowski]

Pamiętam taką scenkę sprzed kilku lat. Przystanek tramwajowy przy NIK-u tonął w słońcu, a ja miałam akurat czarny okres w życiu i wracałam do domu, popłakując w garść. W takim stanie znalazł mnie Maciek – wówczas jeszcze oficjalnie: redaktor Parowski. I choć zapewne miał ciekawsze rzeczy do roboty, to przez pół godziny wycierał mi nos. A przez następne tygodnie dyskretnie pytał, czy już lepiej… Mentor, autorytet, człowiek, który odchował niezliczone pokolenia autorów i fanów gatunku, wieloletni redaktor naczelny „Nowej Fantastyki”, krytyk literacki i filmowy, odznaczający się felietonista – o tym, ile Maciej Parowski wniósł do polskiej literatury fantasy, można by napisać osobną książkę. Myślę zresztą, że prędzej czy później się jej doczekamy. Jednak mimo że przed kolegiami redakcyjnymi i po nich wielokrotnie gawędziłam z nim o literaturze, wymieniając wrażenia z nowo pożartych lektur, to dla mnie Maciek był przede wszystkim Człowiekiem, takim przez duże C. Niezwykle
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze