Ukryta siła

Polska ma jeden gigantyczny atut, z którego niemal do tej pory nie skorzystała. Jest to licząca około 20 mln osób Polonia rozsiana po całym świecie. Połowa z niej mieszka w USA. Dzisiaj to już nie są biedni ludzie podejmujący się najcięższych prac, by zarobić na jedzenie. Wielu z nich ma wyższe wykształcenie, zakłada własne firmy albo pracuje na prestiżowych stanowiskach. Pozostali coraz lepiej stabilizują swoje sprawy socjalne i pną się  po społecznej drabinie. Polacy, cokolwiek by mówić o ostatnim ćwierćwieczu naszej historii, poprawili swoją sytuację materialną w kraju, więc ci, którzy emigrują, mogą mieć wyższe aspiracje. Jeszcze daleko do tego, by zaczęli wracać do Polski, ale będąc w USA, niemal od każdego słyszałem, że jest to ich wielkie marzenie.

Skoro mamy tak dużą i wspaniałą Polonię nastawioną patriotycznie, to dlaczego tak niewielu z niej bierze udział w wyborach do polskich instytucji, a w przypadku tych, którzy mają obywatelstwo zagraniczne, w wyborach w miejscu zamieszkania?
Bardzo często przyczyny są prozaiczne – mają bardzo daleko do punktów wyborczych i ogromne trudności z zarejestrowaniem się na liście głosujących. Ale tak naprawdę ich problemy mają dużo bardziej zasadniczy charakter. Brak jest jasnych celów aktywności Polaków, brak silnych instytucji, które by te cele wyznaczyły i zorganizowały działania. Polskie placówki państwowe zamiast pomagać w organizacji, prowadziły do rozbijania Polonii i zniechęcały do realnej działaności politycznej. Dzisiaj taką działalność podejmują często przeciwko swojemu państwu, wspierając manifestacje KOD-u. Trudno stawiać wymagania Polonii, jeżeli samo państwo nie potrafi zadbać o swoje interesy. Trzeba szybkich i radykalnych zmian w tych placówkach, by nie stracić resztek zaangażowania Polaków za granicą. Z kolei Polonia powinna włączyć się w te zmiany, nawet jeżeli okres przejściowy będzie niesympatyczny i stresujący.
Pomóżmy im zorganizować sieć powiązań...
[pozostało do przeczytania 25% tekstu]
Dostęp do artykułów: