Dziennikarskie czystki

Stan wojenny \ Bezkarność dawnych weryfikatorów

Czystki w środowisku dziennikarskim po wprowadzeniu stanu wojennego do dzisiaj budzą emocje. Tym bardziej że nigdy nie zostały uczciwie rozliczone. Po latach coraz rzadziej spotyka weryfikatorów ostracyzm środowiskowy, a niektórzy z nich zrobili kariery nie tylko w PRL, ale i w wolnej Polsce. A inni nadal, jako oczywiście wybitni fachowcy, je robią… Po wprowadzeniu stanu wojennego poddano weryfikacji, czyli de facto czystkom o charakterze politycznym, dziennikarzy prasy (w tym nawet dziecięcej), radia i telewizji oraz pracowników administracji, wydawnictw, drukarni, kolportażu i techniki Polskiego Radia oraz Telewizji Polskiej. Nie zapomniano również o Polskiej Kronice Filmowej czy Centralnej Agencji Fotograficznej.  List Urbana „Zdecydowaliście, że naczelny redaktor określa, z kim chce pracować, i tylko ci podlegają procesowi weryfikacji, inni już są wyeliminowani. Zasada niby słuszna, bo naczelny winien określać, z kim chce pracować. Tyle że on pozbędzie się
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze