Przebić się przez medialny zgiełk

Kwestie sądownictwa, sprawności pracy aparatu administracyjnego to wielkie wyzwania, ale nie zapominajmy o polityce społecznej czy narastających nierównowagach w finansach publicznych. Mamy świadomość ogromu zadań, jak również plan działania

Panie pośle, cytat z „Wyborczej”: „23 czerwca Maks Kraczkowski ubrał się swobodniej niż zwykle. Bez garnituru, w sportowych butach, eleganckich spodniach i koszuli szedł na dyżur w swoim poselskim biurze w Pile. Jak nigdy przed drzwiami czekał na niego tłum dziennikarzy. Tego dnia »Gazeta Wyborcza« podała, że ABW badająca sprawę afery podsłuchowej sprawdza, czy za nagraniami stali: dziennikarz, polityk i byli BOR-owcy. Trop wiódł do Maksa Kraczkowskiego”.  To wydarzenia sprzed roku. Czy podejrzenia ABW co do Pana roli w ujawnieniu taśm prawdy zostały potwierdzone?
Zdecydowanie nie. Do dziś mam wątpliwości, czy ówczesna kampania, budowana na teorii domniemanego „spisku wymierzonego w rząd” i częściowo oparta na tezie, że za taśmami może stać polityk PiS, nie była formą medialnej przysługi, pomocy dla pogrążonej w gigantycznej aferze istotnej części ekipy premiera Tuska. Momentami jałowa, chaotyczna dyskusja prowadzona w części mediów miała przykryć sprawy zasadnicze, związane z ujawnieniem skandalicznych treści rozmów moralnie zdeformowanych polityków i biznesmenów. Tematem rozważań dziennikarzy i komentatorów powinien być obnażony brak etycznych kwalifikacji nagranych osób do piastowania władzy. Skryte nagrywanie rozmów to zdecydowanie karygodne działanie, wątkiem zasadniczym jednak powinny być ujawnione skandaliczne w swojej formie i treści ustalenia, mogące mieć wpływ na obraz i funkcjonowanie sfery publicznej. Dobrym pytaniem pozostaje też, czy spekulacje prasy o możliwym kontakcie polityka opozycji ze sprawą oparte były na tezach zdezorientowanych służb, czy stanowiły przemyślany element dezinformacji i wikłania na siłę w sprawę taśm polityków Prawa i Sprawiedliwości. PR-...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: