Inteligencka misja zamiast pogardy dla słabszych

„Inteligenckość” to poczucie misji do wypełnienia wobec społeczeństwa, narodu, a nie pretekst do tego, by zamykać się we własnym środowisku, a wszystkich innych lekceważyć. W PiS-ie ta wrażliwość jest, u naszego głównego konkurenta występuje zaś w stopniu bardzo niewielkim. Świadczy o tym choćby knajacki język, jaki mieliśmy okazję usłyszeć na tzw. taśmach prawdy – posłem PiS, byłym wiceministrem kultury JAROSŁAWEM SELLINEM, rozmawia MAGDALENA MICHALSKA

Kiedy w 2014 r. PiS przedstawił swój program dla kultury, mainstreamowe media wpadły w histerię, że prezes Jarosław Kaczyński dzieli sztukę na „dobrą i złą”. Należy się obawiać, że po dojściu do władzy PiS „sztuka zła” będzie cenzurowana?
Gróźb cenzury ze strony PiS nigdy nie było. Sfera kultury jest sferą wolności i każda władza powinna stać na straży prawa twórców do swobodnego wyrażania swojej wrażliwości. My mieliśmy w 2014 r. na myśli co innego: mecenat publiczny powinien raczej wspierać te formy i ekspresje w kulturze i sztuce, które budują poczucie wspólnoty, tworzą wspólną wrażliwość, wzajemną empatię, uszlachetniają nasze człowieczeństwo, nie zaś dzieła, których jedynym celem jest prowokacja wobec dominujących we wspólnocie wartości, na przykład przez modną w części środowisk artystycznych chrystofobię. Te powinny być wspierane raczej przez mecenat prywatny. Jeśli komuś na tym zależy, niech wyłoży na to swoje prywatne pieniądze, a nie nasze wspólne. Oczywiście muszę przyznać, że taką zdroworozsądkową granicę bardzo trudno wyznaczyć. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany oddzielnie. 

Sprawa jest o tyle trudna, że można obecnie odnieść wrażenie, że osoby o wrażliwości lewicowej mają przewagę, jeśli chodzi o obecność w mainstreamie sztuki polskiej. Skąd taka dominacja?
Posunę się do pewnego uproszczenia, ale sądzę, że taka nieco grubo ciosana teza jest w dużej mierze prawdziwa: w Polsce środowiska o konserwatywnej...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: