Zmowa łotrów

ZSRR za cenę ogromnej ofiary krwi i bezwarunkowej pomocy Zachodu wyrósł na supermocarstwo

Dla narodów Europy Środkowej i Wschodniej rola, jaką odegrał traktat Ribbentrop–Mołotow i jego tajny protokół, jest oczywista. Bez porozumienia podpisanego 23 sierpnia w Moskwie  II wojna światowa by nie wybuchła, a na pewno nie w tym czasie, w takim charakterze i nie przybrała równie straszliwego obrotu. Co ciekawe, ta praprzyczyna światowego dramatu (z  Holocaustem włącznie) na Zachodzie jest prawie nieznana i nieuświadamiana. Tym większa zasługa takich historyków jak Brytyjczyk Roger Moorhouse i prac takich jak „Pakt diabłów”.
Wspomniany pakt bowiem nie tylko zabezpieczył Niemcy przed ewentualnością walki na dwa fronty, pomógł w rozbiciu Polski i przybliżył bolszewickiego niedźwiedzia do Europy. Autor opisuje następnie miodowe miesiące przyjaźni sowiecko-nazistowskiej, pełne takich obrazków jak przekazanie komunistom krążownika Lützow czy współpracę NKWD i gestapo na ziemiach Polski. Podkreśla też  rzadko podnoszoną prawdę, że bez dostaw surowców ZSRR, a nade wszystko ropy, niemożliwy byłby Blitzkrieg na Zachodzie. I choć w tamtych latach Churchill czynił liczne umizgi mające na celu wyrwanie Stalina ze zbrodniczej koalicji, samoloty Luftwaffe latały na Londyn dzięki rosyjskiej benzynie i zrzucały bomby z radzieckiej stali.
Jeszcze ciekawsza jest analiza historii „paktu po pakcie” – gdzie szybko wspaniałemu rozwojowi wymiany handlowej i technologicznej (np. budowa rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego przy niemieckiej współpracy) zaczynają towarzyszyć pierwsze zgrzyty. Wizyta Mołotowa  w Berlinie jesienią 1940 r. jest apogeum w tych stosunkach i początkiem ich rozpadu. Plany wspólnego podziału świata rozsadza konflikt o dominację na Bałkanach, z której Sowiety zostają wyparte. Klęską kończy się próba szybkiego zajęcia Finlandii. Oba sztaby podejmują pracę nad wojną agresywną. Hitler okaże się szybszy i lepszy. Moorhouse sporo pisze o...
[pozostało do przeczytania 26% tekstu]
Dostęp do artykułów: