Związek fałszerski

Fałszerstwo stulecia

Dowodem na sfałszowanie dokumentów sekcji są fundamentalne rozbieżności między opisem ofiar a ich rzeczywistymi cechami. Inne wytłumaczenie tych różnic, jeszcze bardziej przykre dla rodzin ofiar katastrofy, byłoby takie, że w rodzinnych grobach spoczywają obcy ludzie. Wstrzymując się z wyjaśnieniem tej kwestii, prokuratura wystawia rodziny na straszliwą niepewność już nie tylko co do bezpośredniej przyczyny śmierci ich bliskich, ale w ogóle miejsca ich pochowania. Prokuratura twierdzi, że składane od miesięcy wnioski dotyczące ekshumacji i sekcji zwłok rozstrzygnie dopiero po otrzymaniu z Moskwy całości dokumentacji. Ponieważ jej przygotowywanie, a potem tłumaczenie i analizowanie jest bardzo czasochłonne, na decyzję, która powinna być podjęta dawno, czekać możemy jeszcze długo.

W rosyjskich dokumentach nie zgadzają się nawet takie dane jak wzrost, waga czy kolor oczu. Co więcej, znajdują się tam informacje wzięte z sufitu, np. że organ wewnętrzny ma prawidłową wielkość, podczas gdy faktycznie został on usunięty przed laty. Tego typu kardynalne błędy występują w wielu miejscach, co podważa wiarygodność całego materiału przekazanego Polsce.

Wśród rodzin, które twierdzą, że dokumentacja została sfałszowana, są ludzie zawodowo związani z prawem i medycyną, jak mec. Małgorzata Wassermann, córka posła koordynatora służb specjalnych, czy doktor Dariusz Fedorowicz, brat tłumacza prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zastrzeżenia do wiarygodności dokumentów mają też posłowie z zespołu zajmującego się badaniem katastrofy. Jego przewodniczący Antoni Macierewicz stwierdził 15 kwietnia br.: „Jest już pełna świadomość, że materiały, które przekazali Rosjanie, są sfałszowane”.

Niewiarygodne skutki

Samo potwierdzenie faktu fałszerstwa nie powinno być problemem dla prokuratury. W tym przypadku jednak prowadzi ona długotrwałe badania. Dlaczego? Oficjalne przyznanie, że...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: