Czerwcowy tryumf konfidentów

Dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski. Naród powinien wiedzieć, że nieprzypadkowo właśnie w chwili, kiedy możemy oderwać się ostatecznie od komunistycznych powiązań, stawia się nagły wniosek o odwołanie rządu

Takimi słowami premier rządu Rzeczypospolitej Jan Olszewski zwrócił się do narodu 23 lata temu w sytuacji, gdy okrągłostołowa koalicja wrogów historycznej prawdy dążyła do zablokowania pierwszej próby ujawnienia personaliów byłych członków komunistycznej agentury. Personaliów ludzi sprawujących w wolnej już Polsce najwyższe funkcje państwowe. Nie sposób nie przytoczyć przy tej okazji również fragmentu wypowiedzi premiera Olszewskiego z wystąpienia telewizyjnego wyemitowanego 4 czerwca 1992 r.:
„Budowaliśmy mozolnie państwo, które obywatele będą mogli szanować. Państwo całkowicie niepodległe, państwo, w którym wojsko i policja są w pełni podporządkowane demokratycznej, przedstawicielskiej polskiej władzy. Polska, do której długo dążyliśmy, to Polska odbudowująca poczucie godności narodowej, oparta na szczerości i prawdzie o nas samych. O prawdzie zarówno podniosłej, jak i wstydliwej.
Dlatego mój rząd był pierwszym, który chciał odsłonić dawne, tajemne powiązania ludzi, którzy z własnej woli weszli w ostatnich latach do organów nowej władzy. Uważam, że naród polski powinien mieć poczucie, że wśród tych, którzy nimi rządzą, nie ma ludzi, którzy pomagali UB i SB utrzymywać Polaków w zniewoleniu. Uważam, że dawni współpracownicy komunistycznej policji politycznej mogą być zagrożeniem dla bezpieczeństwa wolnej Polski”.
Bezpardonowy, skuteczny niestety atak na legalny rząd realizujący przez swego ministra spraw wewnętrznych uchwałę lustracyjną sejmu spowodował, że przez kolejne lata uwikłani we współpracę agenturalną najwyżsi urzędnicy państwowi mogli nadal wpływać na decyzje o strategicznym znaczeniu dla losów państwa polskiego.
Przed...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: