Z zabawy na UB

Historia, jakich wiele: dziewczyna idzie na imprezę, poznaje chłopaka, zakochuje się. Zazwyczaj kończy się to romansem, małżeństwem, ale dla 22-letniej Heleny zabawa skończyła się śmiercią. Spoczęła w bezimiennym grobie na Cmentarzu Osobowickim we Wrocławiu. Ona i jej dziecko, które nosiła pod sercem

Ze zdjęcia spogląda młoda dziewczyna w płaszczyku. Ciemne oczy i włosy ukryte pod wełnianą, robioną na drutach czapeczką, krągła buzia, niemal dziecinna. Pochyla się nad albumem ze zdjęciami. Niewiele o niej wiadomo, mało jest źródeł.

Dziewczyna z zabawy
Helena Motykówna urodziła się w 1924 r. w Daszewie. Wieś należąca w XV wieku do potężnego magnackiego rodu Tarłów jest dziś małym miasteczkiem na Ukrainie, z zabytkowymi chałupami, wyremontowaną szkołą i cerkwią. Przed wojną musiała prosperować całkiem nieźle, bo niedaleko znaleziono złoża gazu. Jednak kataklizm II wojny sprawił, że polska ludność wyjechała daleko od domu i Helena, jak tysiące Polaków z Kresów, znalazła się w 1945 r. na Ziemiach Zachodnich. Osiedliła się z rodziną w Dobiercicach niedaleko Kluczborka.
3 lutego 1946 r. na potańcówce Helena poznała żołnierzy z oddziału Franciszka Olszówki ps. Otto. O Olszówce do dziś mówi się „kontrowersyjny”. Jego oddział, oprócz napadów na posterunki MO i UB w okolicach Kępna, miał na koncie kilkanaście napadów na sklepy GS i gospodarstwa, czasem o charakterze rabunkowym, w każdym razie takie stwierdzenia padały w czasie procesu jego członków. Przypisywano mu również zabicie kilku Żydów i rozstrzelanie kilkunastu Niemców. Oddział był duży, w grudniu 1945 r. liczył 80 osób, na wyposażeniu miał 100 sztuk broni, kilka motocykli i dwa samochody. Nie ograniczał się do walk i napadów – kolportował także ulotki antykomunistyczne. Milicja i UB musiały darzyć „Otta” szczególną nienawiścią. Komunistyczna prasa nazywała go „krwawym upiorem z Kępna”. Po ataku oddziału na funkcjonariuszy PUBP w Sycowie żołnierze KBW i ...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: