Dwa kwiaty

Na zdjęciach się uśmiechają, przeglądają w lusterkach, czasem stoją w szeregu z chłopcami z oddziału. Przyciągają wzrok. Delikatne kwiaty w morzu ruin. Kwiaty twardsze od niejednego mężczyzny-żołnierza. Szły do Powstania. Po prostu.

(…) Tak po prostu do Powstania poszła znana przedwojenna tancerka i aktorka Helena Grossówna. To tę artystkę zapamiętaliśmy jako uczennicę śpiewającą „Ach, jak przyjemnie” w znakomitym filmie „Zapomniana melodia”.  Śliczna dziewczyna, o której Eugeniusz Bodo w komedii „Piętro wyżej” śpiewał, że „dzisiaj ta i jutro ta”, a później w „Pawle i Gawle”, że „będzie jego królewną”, miała możliwość w 1940 r. ucieczki do USA. Została jednak, bez reszty angażując się w działalność konspiracyjną. (…)
Artystka niechętnie wspominała czasy wojny. Dopiero po wielu latach syn Grossówny, Michał Cieśliński, dowiedział się, że mama była zaprzysiężonym żołnierzem Armii Krajowej w specjalnej jednostce informacyjnej i że dosłużyła się stopnia porucznika. Synowi opowiadała tylko, że w czasie Powstania „latała z torbą”, a w rzeczywistości jako „Bystra” dowodziła oddziałem kobiecym w batalionie „Sokół” w Śródmieściu Południowym. (…) Żołnierz AK Tadeusz Kolendowicz „Konrad” wspominał Grossównę: „Ona się tam znalazła. To one tam gotowały zupę, z czego można było ugotować”. To było częste zajęcie kobiet w oddziałach powstańczych. Ale nie tylko. Grossównę zapamiętał inny żołnierz batalionu „Sokół”, plutonowy Jan Lissowski „Robak”: „W naszym oddziale była Grossówna, aktorka filmowa znana przed wojną, nie wiem, czy teraz jeszcze jest znana, Helena Grossówna. Ona dawała koncerty swoich [przedwojennych – przyp. aut.] piosenek. Ponieważ grałem na fortepianie, więc jej akompaniowałem nawet. Przechowała się taka scena, wszyscy na podwórku gdzieś na Nowogrodzkiej, ona śpiewa, ale chciała wyjść na jakąś estradę. Wyniesiono z mieszkania stół, na którym ona tańczyła. Później okazało się, że stół to był wyjątkowo cenny mebel i który niestety...
[pozostało do przeczytania 22% tekstu]
Dostęp do artykułów: