Tylko prawda jest ciekawa

Po projekcji filmu Marii Dłużewskiej „Polacy” siedziałem dłuższą chwilę ze ściśniętym gardłem, potem przyłączyłem się do oklasków sali. Widzowie zaczęli wstawać. Na tym można by recenzję zakończyć. Ale czasem warto emocje przetłumaczyć na słowa, nazwać – by lepiej zrozumieć. 

Dzieło Dłużewskiej zaczyna się trochę tak jak film sensacyjny: niepokojąca, obca dla naszych uszu muzyka, tajemniczy motocyklista pędzi widmowymi ulicami. To Sydney. Muzyka aborygeńska, barbarzyńska. Potem nastrój się zmienia, głos instrumentów milknie, kierowca zatrzymuje motor. Zsiada, podchodzi do jakiegoś głazu i zapala znicz. Nie jest sam. Widzimy więcej zniczy, więcej osób – kończą
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: