Słowa i gesty to za mało

Rolniczy protest \ Za zasłoną stereotypów

Zacznijmy od „oczywistej oczywistości” – rolnicy są kimś więcej niż „pracownikami sektora rolnego”, a gospodarstwa rolne i ziemia to bardzo szczególne „środki produkcji”. W państwie postkomunistycznym, gdzie wiarę w marksizm zastąpiła wiara w wolnorynkową odwrotność marksizmu, zrozumienie specyfiki rolnictwa okazało się za trudne dla wielu opiniotwórczych elit Dość powszechne są oczekiwania, że prywatna własność ziemi i budynków gospodarczych oraz „produkcja na rynek” wystarczą, by zapewnić rolnikom dochody. Nie wystarczą. By to zrozumieć, trzeba odrzucić stereotypy, które zdominowały rozumienie rolniczych spraw i interesów Wiele tych stereotypów pojawiło się w trakcie negocjacji i po akcesji Polski do UE, gdy unijną Wspólną Politykę Rolną wraz z „płatnościami bezpośrednimi” traktowano jak zło konieczne i skrajny przykład „socjalnej pomocy”. Po dziesięciu latach naszej obecności w UE doszły kolejne stereotypy o „niesłychanym” wzroście rolniczych dochodów i miliardach
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze