Zderzenie furii, czyli teoria katastrof

Maciej Parowski \ Film
„Dzikie historie”, produkcja Almodovara złożona z sześciu nowel, wyreżyserowana przez Szifrona, zaczyna się kraksą lotniczą, potem napięcie narasta. Ludzie wpadają w szał, by rzucać się sobie do gardeł. Budynki wylatują w powietrze, weselna sala zamienia się w pobojowisko, kucharski tasak znajduje zgoła niekuchenne zastosowanie, a pojazdy sczepione w wyniku konfliktu kierowców stają w ogniu. Tylko jedna historia kończy się pojednaniem na gruzach, w pozostałych nie brak ofiar. Głupio dodawać na zakończenie tej wyliczanki, że rzecz jest komedią. Szczęśliwie niegłupią i gorzką oczywiście. Pod auspicjami Almodovara – szydercy i prowokatora, wirtuoza emocjonalnego i wizualnego kiczu – powstał nietypowy traktat. Chodzi o grzeszną i zapalną naturę człowieka jako jednostki, w tym konkretnym
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze