Mój Majdan

Dodano: 07/01/2015 - Nr 1 z 7 stycznia 2015

Garść wspomnień z ukraińskiego zrywu \ Dla takiej wiosny warto żyć 52 lata

Przez ostatnie miesiące razem z moimi współpracownikami ze Stowarzyszenia Pokolenie żyliśmy Ukrainą. Zbiórki pieniędzy, darów, transporty odzieży, organizowanie wyjazdów ratowników medycznych, transporty leków, interwencje w ministerstwach w sprawie rannych, których należało przewozić do polskich szpitali, zmaganie się z urzędnikami i przede wszystkim wyjazdy na Majdan. Życie w przyśpieszonym tempie, adrenalina, kilka godzin snu i dalej do roboty. To, co uwielbiam i co daje poczucie wpływu na rzeczywistość. Powrót do młodości i poczucie misji do wypełnienia Jest pierwsza w nocy z 5 na 6 maja roku 2014 – roku, który po raz kolejny odmienił moje życie. Od lat nie miałem takiej pary do działania i nie czułem, że uczestniczę w czymś, co na zawsze zapisze się w historii świata. I chociaż nadal żyję tym, co się dzieje na Ukrainie, i mam pewność tego, że jestem po właściwej stronie, to widzę, jak w dzisiejszym świecie trudno zatrzymać zainteresowanie ludzi przez dłuższy czas
     
4%
pozostało do przeczytania: 96%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze