Kulawa, ale jednak wolność

Dodano: 01/07/2014 - Nr 27 z 2 lipca 2014

Społeczeństwo \ O cichych bohaterach Solidarności

To było 4 czerwca 1989 r., chyba ok. godz. 22. Pod Komitet Obywatelski w Katowicach podjechał samochód. Z żuka, prawie w biegu, wyskoczył rozentuzjazmowany człowiek z kartką z wynikami z komisji wyborczej w areszcie śledczym. „Wygraliśmy! ” – wszyscy rzucili się na wyniki Rzeczywiście, jest zwycięstwo. – W innych komisjach już tak dobrze nie będzie – powiedziałem. Ale pomyliłem się – wszędzie było dobrze. Rano, mając już wyniki z niemalże wszystkich komisji z Katowic, zrobiliśmy z małżonką tabelę i wywiesiliśmy w Komitecie Obywatelskim. Lista Krajowa, którą polecaliśmy wszystkim skreślać, przepadła, mimo że Wałęsa kilka dni wcześniej zadeklarował, że on listy nie skreśli. Od rana telefony z pytaniami, jak wygląda sytuacja w innych ośrodkach. Zdaje się, że zwycięstwo wszędzie. Więc w tej sytuacji, jak lista przepadła, to w Zgromadzeniu Narodowym będzie większość. Jeszcze druga tura, trzeba pomóc kilku naszym, a oni niech jakoś wpełzną do tego parlamentu. Tego się nikt
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze