Kulawa, ale jednak wolność

To było 4 czerwca 1989 r., chyba ok. godz. 22. Pod Komitet Obywatelski w Katowicach podjechał samochód. Z żuka, prawie w biegu, wyskoczył rozentuzjazmowany człowiek z kartką z wynikami z komisji wyborczej w areszcie śledczym. „Wygraliśmy! ” – wszyscy rzucili się na wyniki

Rzeczywiście, jest zwycięstwo. – W innych komisjach już tak dobrze nie będzie – powiedziałem. Ale pomyliłem się – wszędzie było dobrze. Rano, mając już wyniki z niemalże wszystkich komisji z Katowic, zrobiliśmy z małżonką tabelę i wywiesiliśmy w Komitecie Obywatelskim. Lista Krajowa, którą polecaliśmy wszystkim skreślać, przepadła, mimo że Wałęsa kilka dni wcześniej zadeklarował, że on listy
[pozostało do przeczytania 91% tekstu]
Dostęp do artykułów: