Przemysław Miśkiewicz

Przez ostatnie miesiące razem z moimi współpracownikami ze Stowarzyszenia Pokolenie żyliśmy Ukrainą. Zbiórki pieniędzy, darów, transporty odzieży, organizowanie wyjazdów ratowników medycznych, transporty leków, interwencje w ministerstwach w sprawie rannych, których należało przewozić do polskich szpitali, zmaganie się z urzędnikami i przede wszystkim wyjazdy na Majdan. Życie w przyśpieszonym tempie, adrenalina, kilka godzin snu i dalej do roboty. To, co uwielbiam i co daje poczucie wpływu na rzeczywistość. Powrót do młodości i poczucie misji do wypełnienia Jest pierwsza w nocy z 5 na 6 maja roku 2014 – roku, który po raz kolejny odmienił moje życie. Od lat nie miałem takiej pary do działania i nie czułem, że uczestniczę w czymś, co na zawsze zapisze się w historii świata. I chociaż...
To było 4 czerwca 1989 r., chyba ok. godz. 22. Pod Komitet Obywatelski w Katowicach podjechał samochód. Z żuka, prawie w biegu, wyskoczył rozentuzjazmowany człowiek z kartką z wynikami z komisji wyborczej w areszcie śledczym. „Wygraliśmy! ” – wszyscy rzucili się na wyniki Rzeczywiście, jest zwycięstwo. – W innych komisjach już tak dobrze nie będzie – powiedziałem. Ale pomyliłem się – wszędzie było dobrze. Rano, mając już wyniki z niemalże wszystkich komisji z Katowic, zrobiliśmy z małżonką tabelę i wywiesiliśmy w Komitecie Obywatelskim. Lista Krajowa, którą polecaliśmy wszystkim skreślać, przepadła, mimo że Wałęsa kilka dni wcześniej zadeklarował, że on listy nie skreśli. Od rana telefony z pytaniami, jak wygląda sytuacja w innych ośrodkach. Zdaje się, że zwycięstwo wszędzie. Więc w...
III Rzeczpospolita, w odróżnieniu od II RP, nie potrafi podziękować tym, którym zawdzięcza niepodległość Czy w czerwcu 1989 r. odnieśliśmy zwycięstwo? Uważam, że tak. Tylko problemem jest to, co dalej z tym sukcesem zrobiliśmy. Wielu z nas pamięta entuzjazm i radość z wygranej. Pokonaliśmy „czerwonego”, kładąc go na łopatki. To był knock-out. Niestety, chwilę później, po oficjalnym ogłoszeniu wyników wyborów do kontraktowego sejmu, liderzy tak zwanej konstruktywnej opozycji, z Lechem Wałęsą na czele, przestraszyli się niespodziewanego sukcesu i wyrazili zgodę na zmianę ordynacji przed drugą turą wyborów. W ten sposób przywrócili – odrzuconą przez głosujących – listę krajową, i tak dali wszystkim do zrozumienia, że wybór się nie liczy, że w nowej rzeczywistości ważne będą porozumienia...