Posłuchajmy papieża!

Adwent, który zaczął się kilka dni temu, to czas radosnego oczekiwania nie tylko na Boże Narodzenie, ale przede wszystkim na Paruzję. I w tym czasie warto wsłuchać się w to, co Pan mówi Kościołowi, a przez niego każdemu z nas

Głos Jezusa Chrystusa – w co wierzę jako katolik – najlepiej słyszany jest w tym, co mówi do nas następca św. Piotra i zastępca Jezusa Chrystusa, czyli Ojciec Święty. I niekoniecznie chodzi o kurtuazyjne wypowiedzi Franciszka w Parlamencie Europejskim czy Radzie Europy, ale o piękne słowa i gesty wypowiedziane w czasie pielgrzymki do Turcji, a także te, które papież wypowiada podczas codziennych Eucharystii w Domu św. Marty. Te słowa mogą się stać dla nas wskazówką na drodze ku Panu, wezwaniem do adwentowego czuwania, nawracania siebie.
W Stambule, podczas kolejnych spotkań, nie brakło takich sygnałów dla każdego z nas. Tak było, gdy papież ukląkł i poprosił o błogosławieństwo prawosławnego patriarchę Bartłomieja I. Ten gest, choć może być odczuwany jako rewolucyjny teologicznie, choć mogą istnieć problemy w jego odczytaniu w kluczu eklezjologicznym, pozostaje pięknym przykładem tego, czym jest prawdziwe przebaczenie i prawdziwa pokora. Ostatecznie nie ma znaczenia, kto w sporze prawosławie–katolicyzm miał rację, kto pozostał wierny pełni Objawienia, a kto od niewielkiej jej części odstąpił. Ważne jest to, że Piotr i Andrzej (a do tej symboliki odwołuje się Konstantynopol i Rzym) są braćmi, że głoszą i wyznają tego samego Jezusa i że sprawują te same sakramenty zbawienia. Następca św. Piotra prosi więc następcę św. Andrzeja już nie tylko o wybaczenie, ale i o błogosławieństwo. Dla nas to lekcja, by także przebaczać, by odkrywać w sobie zdolność nie tyle do zapomnienia czy wyniosłego puszczenia w niepamięć, ile do prośby skierowanej do drugiego, by ten nam pobłogosławił. I nie chodzi o tych, którzy są z nami, ale także o tych, z którymi rozstaliśmy się, podzieleni wiele lat temu.
Taka postawa, zarówno w...
[pozostało do przeczytania 43% tekstu]
Dostęp do artykułów: