Sowiecki człowiek stawia ultimatum

Przemówienie prezydenta Putina podczas obrad Klubu Wałdajskiego w Soczi oraz wywiad, którego udzielił niedawno „Rosyjskiej Gazecie” były wieloletni szef rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa i aktualny sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew, dają unikalny wgląd w ideologię decydującą o działaniach Kremla na arenie międzynarodowej

Z jednej strony widać, że za rosyjską agresją wobec świata zewnętrznego stoi tłumiony przez wiele lat kompleks niższości, z drugiej – że Rosja opiera swoją politykę zagraniczną na zupełnie irracjonalnej koncepcji współzawodnictwa z USA o status światowego supermocarstwa. 
Festiwal czołobitności
Relacjonując niedawne wydarzenia z Soczi, światowe środki masowego przekazu podkreślały przede wszystkim lizusostwo, z jakim oficjalne media rosyjskie zwracały się do prezydenta Putina, np.: „Chyba zdaje pan sobie sprawę, że jest jednym z najpopularniejszych ludzi w nowożytnej historii świata”, „Przez wielu jest pan traktowany jako wybawiciel”. Biorąc pod uwagę, że celem działalności Klubu Wałdajskiego jest szerzenie oficjalnej rosyjskiej propagandy, festiwal czołobitności wobec Putina jest miarodajnym wskaźnikiem aktualnego w Rosji kultu jednostki. 
Znacznie ważniejszym elementem obrad w Soczi było jednak postawienie niezbyt zawoalowanego żądania uznania Rosji za supermocarstwo i potwierdzenie jej prawa do prowadzenia samodzielnych działań politycznych i wojskowych z pominięciem międzynarodowego porządku prawnego. Sam tytuł tegorocznego spotkania: „Porządek światowy. Nowe zasady czy gra bez zasad” dobrze pokazuje intencje organizatorów i głównego gościa. W Soczi Rosja otwarcie postawiła wszystkim ultimatum: albo spełnicie nasze żądania nowego podziału świata na strefy wpływów, albo na jego mapie pojawi się więcej takich punktów zapalnych jak Syria, Irak czy wschodnia Ukraina.
Sprzeciw równa się wojna
Warto w tym kontekście zauważyć, że wypowiedzi Putina dotyczące...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: