Winę zwala się na USA, a co z Rosją?

To że USA, jak każdy inny kraj na świecie, usiłują podsłuchiwać sieci teleinformatyczne, nie powinno dziwić nikogo. Zdumienie mogą budzić jedynie ich możliwości techniczne, pozwalające na monitorowanie od 20 do 60 mln połączeń telefonicznych dziennie w samej tylko RFN, zaledwie jednego z wielu krajów współpracujących z Amerykanami w największym projekcie wywiadowczym w historii. To dzięki potencjałowi Doliny Krzemowej USA mogły zaoferować krajom Europy obróbkę i udostępnienie pozyskanych danych w zamian za nieograniczony dostęp do ich sieci teleinformatycznych. Nieprzypadkowo oburzenie Niemiec początkowo nie koncentrowało się na samym fakcie podsłuchiwania, lecz na tym, że USA zwracały do RFN informacje dopiero czwartej kategorii, zachowując te najistotniejsze dla siebie. Rządy wielu państw europejskich, a zwłaszcza Niemiec i Francji, cynicznie zrzucają winę na rzekomą samowolę Amerykanów, choć do niedawna świadomie pozwalały na szpiegowanie własnych obywateli,
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze