Szlachetny pająk rozpina sieć

W „Bardzo poszukiwanym człowieku” Zachód przygląda się, jak inwazja terroryzmu po 11 września wpłynęła na jego bezpieczniackie praktyki. Właściwie tak samo jak wczesny komunizm, tzn. zmusiła służby do bezwzględności, do prewencji i prowokacji lekceważących racje i prawa jednostki.

Jeden i drugi okres najlepiej rozumiał Brytyjczyk Le Carré, autor gorzkich powieści szpiegowskich, w których walczące strony niezależnie od ideałów upodabniają się do siebie. Jego powieść o lądującym w Hamburgu czeczeńskim zbiegu z Rosji zekranizował Corbijn, autor enigmatycznego, metaforycznego „Amerykanina”.

Tym razem nie ma alegorii – są stopniowo odsłaniane tajemnice. Czeczeniec (Dobrygin) to syn rosyjskiego generała, nienawidzący ojca. W Hamburgu czeka na niego wielka kasa, której strzeże bankowiec (Dafoe). Na chłopaka poluje niemiecka policja i agentka CIA (Wright). Schronienie daje mu muzułmańska rodzina, prowadzi jego sprawę nawiedzona adwokat, opiekunka uchodźców (McAdams).

Namierza go szef wydziału antyterrorystycznego (niedawno zmarły Hoffman), który pragnie Czeczeńca wykorzystać do sprawdzenia czystości intencji islamskiego społecznika (Ershadi) i jeśli to możliwe – ocalić. Zasapany, otyły świński blondyn, odpalający papierosa od papierosa, nadużywający whisky, plecie misterną intrygę. Podtrzymuje swoich tracących wiarę arabskich agentów, wspierany przez współpracowników (Hoss, Bruhl), sprawdza warianty i blokuje rwących się do hałaśliwego wkroczenia funkcyjnych innych służb.

Na ekranie dramat paru osób miażdżonych machiną nieuchronności. Jak to u Le Carrre – nie ma racji czystych ani zwycięzców, są tylko porażki. Przeciwko jednostce gra jednostka drugiej strony, ale brudne reguły walki wykluczają lojalność. Nie można polegać na zwierzchnikach, na instytucjach, dane w dobrej wierze gwarancje rozwieją się na wietrze. Ci, którzy mają nas chronić, nie chcą negocjować, nawracać, wolą unieszkodliwiać. I choć pomocnik...
[pozostało do przeczytania 27% tekstu]
Dostęp do artykułów: