Północ–Południe 2:0

Niegdyś właśnie oś Północ–Południe wyznaczała w skali globalnej podział na bogatą i biedną część świata. Skądinąd tak jest do dziś, choć ekonomiczna mapa globu ma jednak bardziej skomplikowany charakter niż 25–30 lat temu. Ale teraz możemy śmiało mówić o innym podziale Północ–Południe. I nie chodzi tu o gospodarkę. Nie chodzi też o cały świat. Mowa o podziale Europy –  i jest to kryterium jednoznacznie polityczne

Oto bowiem na naszych oczach Unia Europejska dzieli się nawet nie pod kątem zamożności – to przecież podział dość stary i raczej oczywisty – lecz pod względem stosunku do Rosji. A mówiąc ściślej: pod względem nastawienia wobec sankcji skierowanych wobec Kremla. I ten podział jest doprawdy geograficznie czytelny. Do tego stopnia, że nawet ostatnia katastrofa malezyjskiego samolotu pasażerskiego, zestrzelonego przez Rosjan, nie zmieniła nic w podziale na dwie grupy w ramach Unii Europejskiej – północną i południową. Więcej, nawet przesunięcia polityczne po tej tragedii z obozu europejskich „gołębi” do obozu „jastrzębi” nastąpiły na azymucie North.
Północna koalicja
Dotychczas do radykałów zaliczane były (inna sprawa, czy słusznie i na ile był to wybór strategiczny, a na ile bieżący li tylko i taktyczny...) kraje bałtyckie, czyli Litwa, Łotwa i Estonia, państwa skandynawskie (prawdę mówiąc głównie Szwecja, ale już na pewno nie bardzo zachowawcze Królestwo Danii) oraz Polska (od niedawna, zapewne dość koniunkturalnie, bo pod wpływem opozycji i opinii publicznej – ale jednak!). W ostatnich tygodniach dołączyły trzy kolejne kraje – oczywiście wszystkie z szeroko rozumianej Północy. Mowa o Zjednoczonym Królestwie Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Królestwie Holandii oraz Finlandii. Każdym z tych państw kierowały inne motywacje, ale liczy się rezultat. 
Pragmatyzm Londynu
O co chodziło Londynowi? Dobre pytanie. Wielka Brytania, która bezpośrednio po sprawie Aleksandra Litwinienki oraz faktycznym wrogim...
[pozostało do przeczytania 52% tekstu]
Dostęp do artykułów: