Tłum

Istniała niegdyś (bo już nie istnieje) ciekawa i ważna tradycja sztuki europejskiej, wedle której malarze, przedstawiając dzień Męki Pańskiej, przedstawiali też tych, którzy w dniu Męki znaleźli się w pobliżu Jezusa Chrystusa.

Tradycja wymagała, żeby malarze ze szczególną starannością przykładali się przy tym do przedstawienia twarzy tych ludzi. Ta tradycja wygasła, teraz takich obrazów już się nie maluje – malarze nie są zainteresowani nie tylko przedstawianiem scen z Pisma Świętego, ale także przedstawianiem czegokolwiek. Jednym z najpiękniejszych obrazów, namalowanych wedle tej starej, wspaniałej tradycji,  jest dzieło Quentina Matsysa, który żył między rokiem 1465 a rokiem 1530. Obraz ten, szkoły flamandzkiej, namalowany na desce, zatytułowany jest „Ecce Homo” i znajduje się teraz w madryckim Prado. Chrystus, ze sznurem na szyi – jakby miał być na tym sznurze prowadzony lub powieszony (to chyba szczególny, nie-biblijny pomysł Matsysa) – stoi, w cierniowej koronie i z zamkniętymi oczami, na krużganku, a wokół niego kłębi się wrogi, poruszany nienawiścią i pogardą tłum. Ale nie wszyscy są wrodzy – są też obojętni. Po lewej stronie, na skraju obrazu widzimy kogoś, kto nie patrzy na Chrystusa – odwrócił się, nie interesuje go to, co się dzieje, i obojętnie spogląda w inną stronę. Ten, który trzyma sznur, też nie patrzy na Chrystusa, lecz na kogoś, kto znajduje się poza obrazem. Wygląda to tak, jakby jego wściekłe spojrzenie zwróciło się ku malarzowi, który maluje tę scenę –  jakby ten człowiek, jeden z katów, dostrzegł go i patrzył na niego, wyszczerzając zęby, z nienawiścią. Są tam jeszcze twarze, na krużganku i poniżej niego, patrzące z ciekawością oraz twarze obojętne, twarze zamyślone i twarze przerażone, usta rozdziawione i usta, które coś wykrzykują,  oczy martwe i nic nie widzące oraz oczy patrzące w nicość.  Przejdźcie się Marszałkowską, skręćcie obok Rotundy w Aleje Jerozolimskie, zejdźcie do podziemnych tuneli, stańcie na...
[pozostało do przeczytania 13% tekstu]
Dostęp do artykułów: