Panu Bogu świeczkę, a diabłu... gromnicę!

Poogrągłostołowa Polska pełna jest sprzeczności, ale mentalne łamańce i piruety, jakich dokonano w związku z pogrzebem Wojciecha Jaruzelskiego, przeszły najczarniejsze wyobrażenia. Informacja o odbytej na kilkanaście dni przed śmiercią spowiedzi stała się przepustką do uroczystej mszy św. w katedrze polowej. Natomiast pogrzeb był już całkiem świecki. Jakaś dziwna hybryda! W kościele eucharystia w intencji zmarłego, bez jego prochów, a na cementarzu urna, bez księdza i bez krzyża. W kościele słyszymy o świętej pamięci Wojciechu, a na grobie zamiast krzyża zatknięty patyk, a na tabliczce przy nazwisku zabrakło literek śp.

Uroczystościom towarzyszył festiwal
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: