Namiestnicy

Z książki, która miała być pocztem władców PRL, wyszedł raczej almanach hańby

Znakomity profesor dziejów najnowszych Jerzy Eisler nadał swojej książce przekorny tytuł „Siedmiu wspaniałych”. W istocie w stosunku do naszych pierwszych sekretarzy PZPR bardziej pasowało określenie „namiestnicy”. Oczywiście nie należy mylić namiestnika z gubernatorem. Namiestnik zachowuje pozory autonomii, ma pewną swobodę manewru, a nawet może próbować zrobić coś dobrego dla podległej mu satrapii. Pierwsi sekretarze, choć cały czas uzależnieni od hegemona, wewnątrz mieli nieomal dyktatorską władzę, niekontrolowani przez sejm, media, opinię publiczną, czasem tylko zmuszani do ustąpienia przez dworskie intrygi i sprzęgnięte z nimi protesty robotnicze.
Wspomniana siódemka to ludzie zróżnicowani. Mieli pochodzenie robotnicze, chłopskie, inteligenckie, a nawet szlacheckie (Jaruzelski).  Rządzili od 1944 do 1989 r. jako nieformalni przywódcy państwa (tylko Jaruzelski i Bierut krótko byli prezydentami). Panowali więc 45 lat, natomiast rozpiętość dat urodzeń wynosiła 31 lat, co dowodzi, iż do władzy dochodzili coraz starsi, choć i tak daleko im było do kremlowskiej gerontokracji. W historii zapisali się bardzo różnie – Bierut jako dość bezbarwny funkcjonariusz sowiecki, polski „stalinek”, Gomułka niejednoznacznie – obciążającą go przemoc lat 40. szybko przysłoniła sława politycznego więźnia reżimu, historia wyniosła go w październiku 1956 r. do postaci rzeczywistego przywódcy narodu. Jednak Gomułka tej roli nie przyjął – początkowe sukcesy zmarnował, nadzieje zawiódł i stał się symbolem stagnacji. Potępiając w 1956 r. przemoc wobec robotników, na koniec w grudniu 1970 r. sam kazał strzelać do stoczniowców. Choć Gierka ocenia się stosunkowo łagodnie jako modernizatora, który niechętnie stosował twardą przemoc, a Polakom zaproponował socjalizm „o ludzkim portfelu”, trudno zapominać, że w jego czasach uzależnienie od Sowietów stało się najsilniejsze, a w...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: