Najważniejszy tydzień w roku

Kiedy chrześcijaństwo przegrywa w wymiarze społecznym, trzeba walczyć o własne zbawienie. Za to każdy z nas jest zwyczajnie odpowiedzialny

Trwa najważniejszy tydzień w roku. Wielki Tydzień. Jednak żeby tę wielkość zrozumieć, trzeba było cały Post przeżyć z myślą o wielkiej przemianie Niedzielnego Wielkanocnego poranka. Trzeba było wyrzeczeniem oczyścić subtelniejsze od rozumu i woli obszary naszych osobowości, by mogły dostrzec to, co zmysłami jest nie do ogarnięcia. Asceza jest częścią każdej religii. Współczesny człowiek zupełnie jej już nie rozumie.
Era nowożytna zakończyła się sukcesem. Tak jak ten sukces rozumieli oświeceniowi filozofowie. Nawet w Polsce religia została zmarginalizowana. Setki lat walki z Kościołem katolickim przyniosły efekty. Żyjemy w społeczeństwie neopogańskim. W kraju zarejestrowanych jest 100 tys. wróżbitów. Księży mamy 30 tys. Do Kościoła co niedziela chodzi 20 proc. ochrzczonych. A i tak jedynie parę procent ma ukształtowane serca i sumienie przez jego naukę. Resztę uformowała oświeceniowa szkoła i telewizja.
Jednak wiara może być przekazywana z osoby na osobę. Nawet kultura może być pominięta w ewangelizacji. Kiedy chrześcijaństwo przegrywa w wymiarze społecznym, trzeba walczyć o własne zbawienie. Za to każdy z nas jest zwyczajnie odpowiedzialny. I nie będzie tu miejsca na jakiekolwiek wymówki.
Anię przywiozła jej przyjaciółka, która przez prawie trzy godziny mojej z Anią rozmowy siedziała w sąsiednim pokoju, modląc się na różańcu. Ania była w skrajnej rozpaczy. Będąc osobą bardzo wrażliwą, nie była w stanie przyjąć, że człowiek żyje jeden raz. Wynikająca z hipotezy reinkarnacji możliwość kilku prób osiągnięcia zbawienia spodobała się jej o wiele bardziej. Kiedy jednak koleżanka, z którą razem wchodziła w hinduistyczną filozofię, wróciwszy z Medżjugorie, powiedziała jej z niezwykłym przekonaniem: te reinkarnacje to bzdury, Ania straciła grunt pod nogami. Budowany kilkanaście lat...
[pozostało do przeczytania 38% tekstu]
Dostęp do artykułów: