Jan XXIII – papież który nie potrzebuje hagiografii

Jan XXIII musi zostać – dla dobra także konserwatywnych katolików – wydobyty spod ton lewicowego i posoborowego bełkotu. Wbrew rozmaitym czytankom dla „postępowców” był to bowiem rzeczywiście święty papież i człowiek z wizją Kościoła nowych czasów

Jan XXIII to pierwszy papież, którego postać udało się mediom i reprezentantom „ducha Soboru” w Kościele niemal całkowicie zmistyfikować. „Uśmiechnięty papież” uchodzi za postępowca, który chciał zastąpić „zmurszały Kościół” przedsoborowy i zbudować go na nowo, a któremu przeszkodziła w tym przedwczesna śmierć. – Gdyby to on prowadził dalej Kościół, już dawno zreformowano by wiele kwestii – wzdychają niekiedy zwolennicy postępu. Tyle że jest to bajka, która z rzeczywistością niewiele ma wspólnego.
Błogosławiony Jan XXIII w istocie był bowiem człowiekiem o niezwykle konserwatywnych poglądach i tradycyjnej pobożności, u której podstaw leżało chłopskie pochodzenie. I tego zakorzenienia w tradycji, w dyplomatycznych sferach nie zmieniła w Ojcu Świętym ani wieloletnia posługa w watykańskiej dyplomacji (z ogromnymi zasługami dla ratowania Żydów w Bułgarii czy niepodległościowego podziemia we Francji), ani tytuł patriarchy Wenecji. Nie zmieniła go także, o czym warto pamiętać, Stolica Piotrowa. Angelo Roncalli pozostał sobą, chłopem z włoskiej prowincji, który kochał Kościół całym swoim sercem i chciał głosić radość Ewangelii ze spotkania z osobowym Bogiem.

Szok soboru
Gdy myśli się o Janie XXIII, nikt nie zastanawia się jednak nad jego pochodzeniem czy drogami życiowymi. Dla większości pozostaje papieżem Soboru Watykańskiego II. I rzeczywiście, gdyby nie „uśmiechnięty papież”, to by się on nie odbył. Inaczej niż w przypadku wielu poprzednich soborów, nie było dogmatycznej czy doktrynalnej konieczności jego zwołania. Nikt też nie spodziewał się takiej decyzji po papieżu, który wybrany został na czas przejściowy po wielkim i długim pontyfikacie Piusa XII. Jan...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: