Lechoń (1)

Dodano: 05/02/2014

ZAPISKI STARUCHA \ Jarosław Marek Rymkiewicz

Lechoń, którego wiersze z upływem czasu stają się coraz lepsze (to niezwykłe zjawisko – bowiem najczęściej bywa odwrotnie), posiadał pewną rzadką umiejętność – taką, której nie posiadał żaden z jego czterech  wspaniałych kolegów z pisma „Skamander”. Ta umiejętność jest tak rzadka, że – rozglądając się po terytorium polskiej poezji – widzę, poza Lechoniem, jeszcze tylko dwóch poetów, którzy ją posiadali. „Zegar, słyszę, wybija, / Ustąp, melankolija”. To Kochanowski. „Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali, / Siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali”. To Mickiewicz. Od razu widać, o co tu chodzi – to jest umiejętność takiego skonstruowania wersu, żeby na zawsze (ewentualnie ze swoim sąsiadem) pozostał on w pamięci czytającego. Od razu też widać, że to jest umiejętność niebezpieczna – siła takich wersów spycha bowiem w niepamięć wersy sąsiednie – a bywa i tak, że taki wers zastępuje (symbolizuje) cały wiersz, z którego, w naszej pamięci, nic więcej nie pozostaje.
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze