Lechoń (1)

Lechoń, którego wiersze z upływem czasu stają się coraz lepsze (to niezwykłe zjawisko – bowiem najczęściej bywa odwrotnie), posiadał pewną rzadką umiejętność – taką, której nie posiadał żaden z jego czterech  wspaniałych kolegów z pisma „Skamander”.

Ta umiejętność jest tak rzadka, że – rozglądając się po terytorium polskiej poezji – widzę, poza Lechoniem, jeszcze tylko dwóch poetów, którzy ją posiadali. „Zegar, słyszę, wybija, / Ustąp, melankolija”. To Kochanowski. „Stoją na szańcach Pragi, na stosach Moskali, / Siekąc wrogów, a Praga już się wkoło pali”. To Mickiewicz. Od razu widać, o co tu chodzi – to jest umiejętność takiego skonstruowania wersu, żeby na
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: