Rewolucja czyli zbrodnia założycielska

Materializm historyczny opiera się na dwóch przekonaniach: że motorem historii jest walka klas i że w sposób konieczny prowadzi ona do zwycięstwa klasy proletariackiej. Kapitaliści, tym bardziej ziemianie, to „byli ludzie”, których można likwidować jak insekty

„A czemu nie mielibyśmy przeciw Rosji użyć Lenina –  jak trującego gazu?”

Życie w Związku Sowieckim wzniesione zostało na fundamencie mitu rewolucji październikowej, która stanowić miała „skok” z królestwa konieczności do królestwa wolności, zrealizowanie wymarzonego państwa przyszłości – Zukunftstaat. Szczególnie wyzwoliła robotników i chłopów, marynarzom też dogodziła. Fundament ten ostatnio zaczyna pękać i cuchnąć – ujawniając, z czego został sklecony. Naukowcy zastanawiają się, czy w obowiązującej do niedawna „historii” jest choć ziarnko prawdy.    

Ukradziona rewolucja
Zacznijmy od samej nazwy. Nad określeniem „październikowa” nie należy wydziwiać – to wynik różnicy kalendarzy. Nazwanie jednak puczu bolszewickiego rewolucją jest już propagandowym oszustwem. Rewolucja rosyjska zaczęła się i rozstrzygnęła w Piotrogrodzie między 8 a 15 marca (23 lutego – 2 marca) 1917 r. Przyczyną był głód w mieście i narastająca nienawiść  do władzy; bezpośrednim bodźcem – strajk zakładów Putiłowa. Zakłady stanęły 3 marca, robotnicy domagali się  podwyżek. Żądania zostały odrzucone, 36 tys. ludzi  wyrzucono na bruk. Stali się oni pierwszą armią rewolucji. Następną byli robotnicy fabryki Kirowa. Zorganizowane przez nich 8 marca (!) obchody Międzynarodowego Dnia Kobiet wylały się na ulice i przemieniły w antycarską demonstrację. 12 marca zdobyto arsenał, broń rozdano manifestantom, uwolniono więźniów. Wojsko odmawiało  strzelania do manifestantów i zaczęło przechodzić na ich stronę. Siłą organizacyjną rozruchów była partia socjalistów-rewolucjonistów, poparli ich kadeci i inne ugrupowania. Do zwycięstwa przyczynili się też kolejarze, którzy...
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: