Ostrzegając przed triumfalizmem

Ci, którzy ostrzegają PiS przed triumfalizmem, mają oczywiście rację. Nic nie jest rozstrzygnięte. Jeszcze karta może się odwrócić. Tusk chce przeczekać kryzys – liczy na to, że gospodarka ruszy, że wróci koniunktura, napłyną nowe pieniądze z Brukseli, że nastroje się poprawią, gdy będzie „kasa”. Ma też nadzieję, że ponownie uda mu się pobudzić negatywne uczucia wobec opozycji.
 
Nie można wykluczyć nawet prób sprowokowania zamieszek, by zdyskredytować PiS i przedstawić siebie jako jedyną zaporę przed „faszyzmem”. Trwają także próby podzielenia antyplatformowego obozu patriotycznego. Niestety, nie całkiem bezskuteczne...
 
Koniec z fatalnym zauroczeniem PO
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: