Ostrzegając przed triumfalizmem

PiS przed wielką szansą \ Panika obozu rządzącego

Ci, którzy ostrzegają PiS przed triumfalizmem, mają oczywiście rację. Nic nie jest rozstrzygnięte. Jeszcze karta może się odwrócić. Tusk chce przeczekać kryzys – liczy na to, że gospodarka ruszy, że wróci koniunktura, napłyną nowe pieniądze z Brukseli, że nastroje się poprawią, gdy będzie „kasa”. Ma też nadzieję, że ponownie uda mu się pobudzić negatywne uczucia wobec opozycji.   Nie można wykluczyć nawet prób sprowokowania zamieszek, by zdyskredytować PiS i przedstawić siebie jako jedyną zaporę przed „faszyzmem”. Trwają także próby podzielenia antyplatformowego obozu patriotycznego. Niestety, nie całkiem bezskuteczne...  Koniec z fatalnym zauroczeniem PO   Znając labilność Polaków, ich emocjonalność, podatność na medialną manipulację, nie można wykluczyć, że zamysł ten powiedzie się i że po następnych wyborach parlamentarnych Polską będzie rządziła, na przykład, koalicja PO-SLD. Tym bardziej że najpotężniejsze grupy interesów i warstwy uprzywilejowane III RP są
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze