7 sierpnia 2013

Semper fidelis Zaleska

Z moralnym potępieniem niewiernego Gowina wystąpiła zawsze wierna Katarzyna Kolenda-Zaleska w „Gazecie Wyborczej”: „Nie dziwię się, że Donald Tusk ostro zareagował na partyjną niesubordynację trzech posłów. Kiedy ktoś wstępuje do partii, zobowiązuje się do lojalności i akceptacji przywództwa. Na razie to Tusk jest przewodniczącym i premierem, on podejmuje decyzje. I tym decyzjom członkowie partii powinni się podporządkować”. Decyzjom i dyrektywom płynącym z kancelarii premiera powinni się podporządkować także publicyści. Ci mniej wyrobieni, bo zawodowe lizusy, takie jak wspomniana pani redaktor, potrafią zachować należytą postawę obywatelską i bez instruktażu. 
 
Śpiew miłosny
 
Na blogu „Polityki” Jan Hartman na przykładzie Rafała Ziemkiewicza pomstuje na język nienawiści, który jest stosowany wobec niego przez środowisko „niepokornych”: „Przyzwyczaiłem się już do chamskich epitetów, którymi od lat darzy mnie, bez wzajemności, »środowisko niepokornych«. Nazywajcie mnie sobie, jak chcecie. Ale nie łżyjcie! Nie siejcie nienawiści, bo to się może (dla nas, nie dla was) źle skończyć!”. A teraz, kawałek dalej, przykład nienienawistnego języka samego Hartmana: „Mam gdzieś głupstwa, jakie o mnie wypisujecie, rozkoszując się smrodliwymi miazmatami własnej pychy i pogardy. Widzę ten cały rynsztok, odwracam się ze wstrętem i zapominam”.
 
Paranoją w paranoję
 
A teraz kilka kolejnych tytułów felietonów normalnego faceta, który nie cierpi na paranoje i fobie, czyli Tomasza Lisa z „Newsweeka”: „Tomasz Lis o wizji rządów PiS”, „Kaczyński chce dokończyć dzieło Jaruzelskiego”, „Populizmem w paranoję”, „PiSie Pole”. W ostatnim naczelny „Newsweeka” zaczyna o piłce nożnej, a kawałek dalej już pisze: „Polska zaś żyje w cieniu potencjalnego Polski zgonu. Tu i teraz, na froncie politycznym, gospodarczym, historycznym i smoleńskim toczy się batalia już nie...
[pozostało do przeczytania 8% tekstu]
Dostęp do artykułów: