Sic transit gloria mundi

Coraz szybciej przemija chwała tego świata, który zredagowano w mediach głównego nurtu i dano Polakom do wierzenia. Codziennie wychodzą na jaw nowe nadużycia władzy. Na łeb, na szyję spadają notowania premiera. Główny bohater peowskiego klipu wyborczego o agresywnych „obrońcach krzyża” okazuje się prowokatorem od Palikota. Czy daliśmy się oszukać, tolerując jego aktywność na Krakowskim Przedmieściu? Przeciwnie: zachowaliśmy godność, nie ulegając ewidentnym prowokacjom. Oszukani zostali ci, którzy zaufawszy przekazom TVN, zrezygnowali z udziału we wspólnotowym misterium pamięci. Jarosław Marek Rymkiewicz – jak dowodzi jego ostatni wywiad – wciąż czeka na Reytanowski krzyk, „nawet z jakimś małym rozlewem krwi połączony”, słyszalny od Helsinek do Dubrownika. A przecież ten nasz zbiorowy krzyk wybrzmiewa od 10 kwietnia 2010 r. i żaden fantastyczny rozlew krwi nie jest konieczny, byśmy – jako wolni Polacy – odzyskali państwo, podmiotowość w Europie i zdolność kulturowej ekspansji. Ponad
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze