Tusk dobije gdańską stocznię

STOCZNIE \ Koniec kolebki Solidarności

W czasie prosperity w branży okrętowej może upaść nasza największa stocznia. Niedawno media ogłosiły, że upadłość zakładu, w którym narodziła się Solidarność, jest przesądzona. Władze spółki zarządzającej stocznią zaprzeczają. Związkowcy biją jednak na alarm.   Przemysł stoczniowy jest dosyć specyficzny. Budowa statku jest według inżynierów równie skomplikowana jak skonstruowanie samolotu. Koniunktura w przemyśle stoczniowym następuje co kilkanaście, a nawet co kilkadziesiąt lat. Kilka lat prosperity, kiedy stocznie mogą realizować zamówienia, przeplatane są długimi okresami przestoju. Dlatego dla prawidłowego funkcjonowania przemysłu stoczniowego niezbędne są wieloletnie plany biznesowe. Przy ich dobrym wdrożeniu produkcja okrętów dla wielu krajów, chociażby Korei Płd., staje się jednym z głównych kół zamachowych gospodarki. W Polsce mogło być podobnie. Jednak następujące po roku 1989 rządy pozwalały na ograniczenie produkcji statków. W okresie gorszej koniunktury w latach 90.,
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze