Sylwia Krasnodębska

Straciliśmy widza, straciliśmy na produkcji. Czy to się da odrobić w następnych latach? Nie szybko. Jednak wrzesień był już obiecujący, bo mamy 50 proc. widzów w porównaniu z wrześniem 2019 roku. I oprócz akcji #ChodźDoKina mamy coraz ciekawsze premiery – mówi Radosław Śmigulski. Z dyrektorem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej rozmawia Sylwia Krasnodębska Na jakim filmie płakał Pan ostatnio?  Nie mogę udzielić odpowiedzi na to pytanie, nie dlatego, że nie płakałem, tylko dlatego, że odkąd jestem dyrektorem PISF, nie mówię o tym, co mi się w kinie podoba, a co nie.   A ja nie pytam o to, jaki film się Panu podobał, tylko na jakim Pan płakał. Można płakać z wielu powodów. Choćby nad kiepskim filmem, który się dofinansowało…  Sfotografowano mnie jakiś czas temu, jak...
Atak na Zamek Królewski, przeprowadzony przez Niemcy 17 września 1939 roku, był próbą podważenia prawa Polski do istnienia. To nie był zamach tylko terytorialny, ale próba zniszczenia polskiej państwowości. Atak prosto w serce, zamach na istnienie Polski – mówi prof. Wojciech Fałkowski, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie. Rozmawia Sylwia Krasnodębska Jesteśmy w pięknym, pełnym dzieł sztuki i mebli z epoki, gabinecie Pana Dyrektora. Na Zamku Królewskim, w którym trony przykrywa się plandeką i zasypuje gruzem. Nie wiem, o czym Pani mówi… Pracownicy Zamku we wrześniu 1939 roku ewakuowali zbiory, a tron Stanisława Augusta dla niepoznaki przykryto plandeką i zasypano gruzem. I tak ten bezcenny skarb ocalał. Ach, tak. Dokładnie 17 września nastąpiły dwa uderzenia na Polskę. Napaść...
Atak na Zamek Królewski, przeprowadzony przez Niemcy 17 września 1939 roku, był próbą podważenia prawa Polski do istnienia. To nie był zamach tylko terytorialny, ale próba zniszczenia polskiej państwowości. Atak prosto w serce, zamach na istnienie Polski – mówi prof. Wojciech Fałkowski, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie. Rozmawia Sylwia Krasnodębska Jesteśmy w pięknym, pełnym dzieł sztuki i mebli z epoki, gabinecie Pana Dyrektora. Na Zamku Królewskim, w którym trony przykrywa się plandeką i zasypuje gruzem. Nie wiem, o czym Pani mówi… Pracownicy Zamku we wrześniu 1939 roku ewakuowali zbiory, a tron Stanisława Augusta dla niepoznaki przykryto plandeką i zasypano gruzem. I tak ten bezcenny skarb ocalał. Ach, tak. Dokładnie 17 września nastąpiły dwa uderzenia na Polskę. Napaść...
Jan Paweł II nie umarł, ale żyje i nadal wstawia się za wieloma, którzy Go potrzebują. Jest świętym XXI wieku, wieku ciemności, w którym człowiek zaparł się Chrystusa, i to jest przyczyną wszystkich kryzysów – mówi reżyser Mario Zavala. Rozmawia Sylwia Krasnodębska 25 września na ekrany polskich kin wchodzi wyreżyserowany przez Pana dokument „Wojtyła. Śledztwo”. Występują w nim osoby, które były blisko papieża lub które zawierzały mu swoje problemy, będąc często na granicy życia i śmierci. W filmie słyszymy zdanie: „Cierpienie ma sens”. W dzisiejszych czasach to bardzo niepopularna myśl. Nie boi się Pan, że widzowie na świecie odrzucą taki film? Nikt nie jest wolny od cierpienia w większym lub mniejszym stopniu. Cierpiałem także, kiedy byłem daleko od Boga, i cierpię teraz, kiedy...
Ten film dostaje w naszym rankingu jedną gwiazdkę na sześć możliwych. Ta jedyna gwiazdka przyznana jest za kreację aktorską Antoniego Królikowskiego. Widzowi jednak nie pozostaje nic innego jak czekać na film, w którym potencjał tego utalentowanego aktora wykorzystany będzie w filmie, który warto obejrzeć.  „Pętla” to produkcja, którą należy ominąć szerokim łukiem. Ostatnie dzieło Vegi stanowi pokaz kolejnego przekraczania granic znieczulenia na przemoc, z elementami fascynacji tą przemocą. Również seksualną. Fabuła ma nawiązywać do afery podkarpackiej, w której służby roztoczyły parasol ochronny nad pornobiznesem dwóch braci z Ukrainy, a którzy w agencji towarzyskiej rze-komo nagrywali prominentnych działaczy. Filmowa postać pierwszoplanowa, Daniel Śnieżek (Kró-likowski), oficer...
To przestępstwo było bardzo brutalne. W noc sylwestrową 1996/1997 w Miłoszycach nieopodal Wrocławia brutalnie zgwałcona i zabita została 15-letnia Małgorzata Kwiatkowska. Wydawać by się mogło, że nic nie przesłoni tragedii, jaka spotkała rodzinę dziewczyny. Jednak ta zbrodnia miała dwie ofiary.  Drugą był niesłusznie oskarżony o to przestępstwo Tomasz Komenda, dla którego w więzieniu, gdzie się nad nim znęcano, śmierć nieraz była marzeniem. Jednak film „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” to nie tylko opowieść o ofiarach, ale też o bohaterach. – To, że Tomek Komenda odsiedział 18 lat za zbrodnię, której nie popełnił, wiedzą niemal wszyscy. Natomiast mało kto wie o kulisach sprawy i trójce bohaterów, którzy ryzykując niemal wszystko, wyciągnęli go z więziennego piekła –...
Intelektualny bełkot i manifest artystyczny zamknięty w haśle „Siusiamy na kodeksy”. Do tego żenująco niski poziom artystyczny niegodny jakiejkolwiek, nawet najmniej wymagającej publiczności. Nazywające się feministkami artystki z grupy Teraz Poliż wystawiły gościnnie na deskach Teatru Powszechnego w Warszawie „Apetyty w dzień egzekucji”. Za pieniądze m.in. z warszawskiego ratusza. Teraz Poliż opisany jest na stronie Teatru Powszechnego jako pierwszy profesjonalny teatr kobiecy. Tymczasem „Apetyt w dzień egzekucji” w reżyserii Barbary Wiśniewskiej, na podstawie tekstu „Człowiek i gwiazdy” Anny Świrszczyńskiej, pokazuje dobitnie, że nie ma w tym projekcie ani szacunku do kobiet, ani tym bardziej teatralnego profesjonalizmu. „To pogrążona w absurdzie opowieść o sądach, osądach, systemie...
„Wolałeś umrzeć, niż wydać kolegów” – jak my to lubimy! Słowa te usłyszał mężczyzna, który brał udział w unieszkodliwieniu terrorystów. A to, jak bohatersko się zachował, doprowadzi go do misji, których kino akcji widziało na pęczki. Ratowanie świata przed zagrożeniem bardziej wyjątkowym od poprzednich. Tym razem sadystyczny handlarz bronią posługuje się amunicją, która przekracza realny czas. A szturmowe grupy superzabójców bawią się wehikułem czasu jak bierkami. Aby nie utracić dramaturgii na rzecz spektakularnych strzelanek, w filmie Christophera Nolana mamy też piękną kobietę walczącą o kontakty z synkiem. Poza bohaterami, którzy wolą umrzeć niż wydać kolegów, lubimy też, jak Amerykanie walczą z Rosjanami. Tak jest i tu. Nolan nie oszczędza środków, by przenieść widza w przyszłość...
„6 mm” to internetowy serial aktorów Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego, którzy w zaledwie trzech krótkich odcinkach postanowili dotknąć bolesnego doświadczenia poronień. Mała produkcja o wielkiej tragedii.   Nie ma krzyku, dramatycznych scen w szpitalu ani morza łez. Jest wymiana spojrzeń małżonków w kuchni, zamiana wina na sok podczas babskiego spotkania czy krępująca cisza w samochodzie. „6 mm” to trzy niespełna dziesięciominutowe odcinki, które opisują trzy różne historie rodziców, którzy przeżywają stratę dziecka nienarodzonego. Za każdym razem rodziców gra ta sama para aktorów Teatru Śląskiego – Agnieszka Radzikowska i Dariusz Chojnacki. Choć faktem jest, że mogłaby to być też opowieść o przejściach jednego związku. Wszystkie te historie łączy nie tylko ból, lecz...
Proszę Państwa, czego tu nie ma! Lech Majewski buduje swoją filmową opowieść na kilku płaszczyznach. Żongluje ludzkimi niepokojami, słabościami i strachem niczym szalony magik rodem z thrillera psychologicznego.  Jest honorowe plemię Indian Navajo, które bojąc się zemsty przodków, nie zgadza się na odwierty uranu na swoich ziemiach. Jest najbogatszy człowiek świata (jak zwykle hipnotyzujący John Malkovicz), żyjący w pałacu zbudowanym na monstrualnej górze skalnej. Jest też nieużywający telefonu i komputera pisarz, który przeżywa kryzys rodzinny i kryzys twórczy. Gdy Majewski połączy losy swoich bohaterów, powstanie mroczny obraz ludzkich żądz, w którym każdy jest trochę katem i trochę ofiarą. Przemoc przybiera różne formy, a wyostrzony instynkt przetrwania nasyca sceny seksualnym...
Przepisów na popsucie filmu jest wiele. Jednym z nich jest sprowadzenie opowieści do banalnej puenty, która ograbi odbiór filmu ze śladowych ilości z trudem budowanych pozytywnych wrażeń. Drogą tą poszli twórcy „Nieobliczalnego” z Russellem Crowem w roli głównej.  Spóźniona Rachel (Caren Pistorius) próbuje w korkach dowieźć do szkoły syna. Stres kobiety wkrótce spotęguje wiadomość, że zostaje zwolniona z pracy. Jednak jej dzień okaże się naprawdę zły, gdy poirytowana zaczyna trąbić na kierowcę pojazdu, który nie rusza na zielonym świetle. Prowadzący pickupa mężczyzna (Russell Crowe) po tym, jak nie uzyskuje od kobiety przeprosin, zapowiada zemstę. A ponieważ mężczyzna chwilę wcześniej zamordował i podpalił dom byłej żony, już wiemy, że odwet będzie krwawy i bezwzględny....
Najgorszy film na świecie to nie tylko taki, w którym najlepiej na planie gra lemur, a dowcipy budzą zażenowanie u najmniej wymagającej części publiczności. Najgorszy film na świecie to taki, który na warsztat bierze bardzo poważny problem społeczny i przedstawia go w sposób banalizujący realne cierpienie ludzi, krzywdząc tym samym swoich odbiorców, co więcej – oczekując, że będą się z tej krzywdy śmiali.  Słowo „najgorszy” będzie pojawiało się w tym tekście jeszcze nieraz. Ben (Arnaud Ducret) o zdradzie dowiaduje się bowiem właśnie w najgorszy sposób – przez radiowęzeł. Po zakończeniu oficjalnej części dużej uroczystości żona Bena wraz z kolegą schodzą ze sceny i nie wiedząc, że wciąż mają włączone mikrofony, na zapleczu zaczynają uprawiać seks. Słyszą to i Ben, i setki...
Dom z tarasem z widokiem na piękne góry Beskidu Śląskiego i kreatywny zespół rysowników, montażystów i animatorów. To centrum dowodzenia i serce projektu serialu „Nie z tej ziemi”. W siedzibie Orange Studio Animacji w Bielsku-Białej trwają prace nad największym chrześcijańskim serialem animowanym w Polsce. W każdym z 26 odcinków wystąpi inny święty.   Producent serialu zapowiada, że projekt „Nie z tej ziemi” to produkcja 26 polskich filmów animowanych, która ma odwoływać się do dobrych postaw i wartości silnie zakorzenionych w rodzimym kodzie kulturowym. Bohaterem serialu jest 11-letni Franek, który ma niezwykłą umiejętność pakowania się w kłopoty. W każdym odcinku rozwiązanie z pozoru patowej sytuacji przynosić będzie inny Superświęty Bohater.  Premiera pierwszego odcinka...
W ramach obchodów stulecia niepodległości zorganizowaliśmy 9 konkursów o budżecie ponad 42 mln zł. To ponad tysiąc projektów i jeszcze więcej wydarzeń realizowanych w ramach tych projektów. Takie działanie jest w kontrze wobec tej strony konfliktu społecznego, która mówi, że przeszłość nie jest nam potrzebna. Z wicepremierem, ministrem kultury i dziedzictwa narodowego, prof. Piotrem Glińskim rozmawia Sylwia Krasnodębska.   „Obchody 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej są jednym z elementów budowania tożsamości narodowej” – to zdanie wielokrotnie wypowiadane przez Pana premiera. Chciałabym zapytać o sformułowanie „budowanie”. Po 100 latach od Cudu nad Wisłą musimy budować tożsamość? A nie już tylko ją wspierać?  Musimy budować poczucie tożsamości w społeczeństwie, bo nigdy nie...
Adam Woronowicz podjął się interpretacji „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego. Monodram przeniósł widzów z Sali pod Liberatorem Muzeum Powstania Warszawskiego w tragiczne chwile stolicy i jej mieszkańców, które autor nazwał „życiem żywcem”. Jak je opowiedzieć? Woronowicz, jako jeden z nielicznych, to potrafi. Muzeum Powstania Warszawskiego zaproponowało Adamowi Woronowiczowi przygotowanie przedstawienia, które mogłoby zostać wystawione około 1 sierpnia. Aktor od razu zdecydował, że chce wyreżyserować i zagrać monodram do tekstu „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Białoszewskiego. Z pełną determinacją postawił na skromną formę.  – Przyznam, że jestem przeciwnikiem robienia przedstawień przy tego typu wydarzeniach, bo wydaje mi się to po prostu nie na...
Dorastająca dziewczyna z tzw. dobrego domu zaczyna się spotykać ze starszym, zachowującym się nieprzyzwoicie chłopakiem z marginesu. Młodzieńczy bunt powoduje eskalację napięć. Zbyt szybkie dorastanie, a wraz z nim utrata kontroli nad podopieczną to coś, czego rodzice nie lubią. Szczególnie że dziecko idzie w stronę ewidentnie niepożądaną. Widz obserwuje, jak rodzina podąża równią pochyłą w dół. Ten marsz okazuje się jeszcze bardziej dramatyczny, gdy dowiadujemy się, że dorastająca Milla ma nawrót choroby nowotworowej. Zrozpaczonym rodzicom nie pozostaje nic innego jak przyzwolenie na niepożądane zachowania córki, a nawet zgoda na to, by jej kontrowersyjny przyjaciel zamieszkał wraz z nimi i towarzyszył Milli w trudnych, a może nawet ostatnich momentach życia… I tak oto z minuty na...
Straciliśmy balans między Bożą miłością a świętością. Oczywiście, On jest kochającym Bogiem. Gdyby nie Jego miłość do całego stworzenia, Chrystus nigdy nie zostałby posłany na krzyż dla naszego odkupienia. Ale Święty Bóg nie może przymknąć oka na grzech, o tym też nauczamy. Z JANETTE OKE I DAVISEM BUNNEM ROZMAWIA SYLWIA KRASNODĘBSKA Gdybym w jednym zdaniu miała napisać o Państwa książce „Droga do Damaszku”, byłoby to: „Wszystko się z biegiem wieków zmienia, oprócz tęsknoty do Boga”. Czy to dobra interpretacja tego, co chcieli Państwo przekazać czytelnikowi? To jedno zdanie dobrze oddaje przesłanie książki. Podoba mi się. Ten skromny dobór słów wyraża bardzo wiele.   Dziękuję. Bohaterowie książki „Droga do Damaszku” żyli w czasach chrystusowych, ale wcale nie musieli być bliżej...
Film „xABo: Ksiądz Boniecki” fundacji „Tygodnika Powszechnego” w koprodukcji z TVN pokazuje lukrowaną sylwetkę znanego księdza. Mimo wyeksponowania informacji o tym, że duchowny ma zakaz wypowiedzi w mediach, twórcom zabrakło odwagi, by powiedzieć, dlaczego. Przez to stworzyli film zadziwiająco powierzchowny i niekorespondujący z głośnymi faktami na temat duchownego. „Nie modlę się do Boga, który zapala czerwone światło, gdy jest się szczęśliwym”, „Nie wierzę w Boga, który posyła ludzi do piekła” – mówi ks. Adam Boniecki w filmie „xABo: ksiądz Boniecki”. Rkipa filmowa na czele z reżyser Aleksandrą Potoczek przez trzy lata przebyła wraz z księdzem 50 tys. kilometrów. To odległości, które duchowny pokonywał m.in. w ramach trasy promującej książki na swój temat. Podczas drogi ksiądz...
Prokuratorzy boją się krytyki. Szczególnie gdy sprawa dotyczy artystów i Adam Darski ps. Nergal z tego korzysta. Ostatnio wyrażane poglądy sądów wskazywały na istnienie kontratypu, czyli ogólnej zasady wyłączającej bezprawność czynu, polegającej na tym, że przecież artysta jest znany z tego, że znieważa, więc każdy, kto się styka z jego twórczością, powinien być gotowy na to, że jego uczucia będą znieważone – mówi mecenas Jerzy Kwaśniewski, prezes Fundacji Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris. Rozmawia Sylwia Krasnodębska   Słyszałam, że będąc szefem Fundacji Ordo Iuris, tworzy Pan ultrakonserwatywne imperium (śmiech).  Tak nasi „fani” z okopress.pl tworzą atmosferę strachu, by zwierać wokół siebie szeregi radykalnej lewicy. Czerska, jak każda radykalna grupa,...
To, co najbardziej uderza w lekturze książki Janette Oke i Davisa Bunna „Droga do Damaszku”, to fakt, że tak wiele groziło za wyznawanie Chrystusa, a jednocześnie z tak wielką otwartością ludzie Go przyjmowali. Krzewienie chrześcijaństwa cechowały z jednej strony prześladowania, z drugiej – ogromna tęsknota do Boga. Te dwie rzeczy nie zmieniły się do dziś.  Opowieści o Jezusie Chrystusie, synu Boga, roznosiły się drogą szeptaną. Ludzie powtarzali je sobie z równie wielkim strachem, jak i nadzieją. Wyznawcy Chrystusa, obawiając się o swoje życie, przemierzają drogę z Jerozolimy do Damaszku. W niebezpiecznym pochodzie uczestniczy żona i córka Szczepana. To tragiczna historia jego męczeńskiej śmierci stała się jednym z głównych powodów ucieczki z Jerozolimy bohaterów książki....
Dlaczego kobieta umierająca na raka czuje się przed śmiercią wyleczona? Co może znaczyć słowo „cud” w leczeniu onkologicznym? Twórcy filmu „Wierzę w ciebie” postanowili przedefiniować połowę terminów, których używamy, gdy mówimy o osobie ciężko chorej. Dawno nie widziałam, by filmowcy podjęli się tak ryzykownego zadania… A jak wiemy, to, że film oparto na prawdziwych wydarzeniach, wcale nie musi być ułatwieniem.  Jeremy Camp to amerykańska gwiazda muzyki chrześcijańskiej. Jego spektakularna kariera jest jednak niczym w porównaniu ze szczęściem, jakie czuje u boku wspaniałej Melissy. Jednak i w tym wypadku miłość nie jest beztroska. Kobieta jest śmiertelnie chora. I choć do najbliższych modlących się o cud dołączy publiczność Campa, to jednak okaże się, że cud wcale nie musi...
Pamiętam te pielgrzymki przed laty, które przyciągały niezliczone tłumy, świat wtedy stawał na moment, nie było nic ważniejszego, to były piękne chwile, więc i radość, że powodem tego koncertu jest oddanie hołdu św. Janowi Pawłowi II, była wielka – mówi skrzypek Bogdan Kierejsza. Rozmawia Sylwia Krasnodębska 7 czerwca w Lublinie koncertem papieskim rozpoczął się XXIV Międzynarodowy Festiwal Organowy Lublin – Czuby, który odbywa się w ramach autorskiego projektu organisty i kompozytora Roberta Grudnia, zatytułowanego „2020. Rok św. Jana Pawła II – Zrozumieć Niepodległą”. Zagranie koncertu w hołdzie świętemu Janowi Pawłowi II może być dla artysty obciążeniem? Trzeba wypaść jakoś dostojniej? Za Panem stał obraz św. Jana Pawła II… Wszyscy kochaliśmy Ojca Świętego. Pamiętam te pielgrzymki...
W środę, 1 sierpnia, o godzinie 17.45 przed bramą główną Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie Strefa Wolnego Słowa tradycyjnie organizuje śpiewanie pieśni powstańczych. Tego też dnia do „Gazety Polskiej Codziennie” dołączony będzie śpiewnik pieśni patriotycznych. Zachęcamy, by z numerem „Codziennej” udać się na wspólne śpiewanie. Poprowadzi je, jak co roku, wnuczka członka Kedywu Krzysztofa Mikołaja Sobieszczańskiego „Kolumba” – wokalistka Agnieszka Pawlik-Regulska. – Mamy wierną grupę osób, które przychodzą co roku śpiewać z nami powstańcze pieśni. Można powiedzieć, że zawiązaliśmy taką nieformalną wspólnotę – mówi pani Agnieszka. – Cieszę się również, że przychodzi z każdym rokiem coraz więcej osób młodych – dodaje. – Widać, że ludzie, wychodząc z oficjalnych uroczystości...
Opery Mozarta kochamy za muzykę. Libretta – za ponadczasowość. Zapasy między muzyką a słowem trwały w stolicy w najlepsze. Kto wiódł prym? Spór jest nierozstrzygnięty. A skoro tak, to znaczy, że Festiwal Mozartowski się udał. 14 lipca zakończyła się jego 28. edycja. Niektóre opery Mozarta były niegdyś zakazane. Dziś powiedzielibyśmy, że skandaliczne. Jak choćby słynne „Così fan tutte” (tł.: Tak czynią wszystkie). Podły żart z wierności. Chytra próba lojalności, która skończyć się musi uszczerbkiem dla wszystkich. Mężczyźni zakładają się, że ich kobiety nigdy nie pozwoliłyby sobie na zdradę. By to udowodnić, przebierają się za podrywaczy i próbują uwieść nieświadome spisku ukochane. Między bajkami poetów a bredniami starców kryje się gorzka prawda o ludzkiej naturze. Lecz choćby...
Mam głęboki szacunek dla Paderewskiego zarówno jako artysty, jak i człowieka. Miał niezwykły talent do przekazywania muzycznej mocy swoim odbiorcom, a ten dar wraz z jego złotym sercem uczynił z niego wyjątkową postać w historii – mówi amerykański pianista Kevin Kenner. Dlaczego amerykański pianista decyduje się wystąpić na koncercie, który inauguruje cykl obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę? Więzi łączące Amerykę i Polskę są głęboko zakorzenione w naszych historiach od czasów rewolucji amerykańskiej do czasu odbudowy państwa polskiego po I wojnie światowej. Ignacy Jan Paderewski grał w Carnegie Hall, na jego koncerty przychodziła elita Nowego Jorku. Zagra Pan w tym miejscu 21 lutego na Gali Maestro Returns to Carnegie Hall w Nowym Jorku, ale i bez specjalnej...
Armia Andersa była nie tylko formacją bojową, lecz także wielką społecznością, gdzie działały szkoły i kwitło życie kulturalne. Wśród żołnierzy i oficerów II korpusu nie brakowało artystów. Dowodem na ich znakomity dorobek jest album „Artyści Andersa” autorstwa prof. Jana Sienkiewicza. Pozycja ta przywraca polskiej kulturze artystów, którzy przez cały okres komunizmu byli twórcami „wyklętymi” z przestrzeni artystycznej w PRL. Autor albumu poświęcił 30 lat pracy naukowej, by udokumentować dorobek artystów generała Andersa. – Czeka nas rewizja dziejów sztuki polskiej XX wieku. Ich pełna synteza powstanie wówczas, kiedy dorobek artystów polskich, który powstał poza granicami naszego kraju, w tym dorobek artystów Andersa, zostanie połączony z osiągnięciami twórców w Polsce po 1945 r....
Trwają zdjęcia do historycznego filmu „Legiony”. Premiera wpisze się w setne obchody rocznicy odzyskania niepodległości i ma być jednym z ich najmocniejszych punktów. – Obiecuję, że będzie to film spektakularny – mówi reżyser Dariusz Gajewski. – Kiedy oglądaliśmy nagrane dotąd materiały do filmu „Legiony”, to widziałem zdjęcia jak z „Władcy Pierścieni” – wyznaje odtwórca głównej roli Sebastian Fabijański. Film „Legiony” opowiada historię formacji utworzonej przez marszałka Józefa Piłsudskiego w latach 1914–1916. Od wymarszu z Oleandrów aż po bitwę pod Kościuchnówką. W postać marszałka Józefa Piłsudskiego wciela się Jan Frycz, a w pozostałych rolach zobaczymy m.in. Borysa Szyca, Antoniego Pawlickiego, Sebastiana Fabijańskiego, Bartosza Gelnera oraz debiutującą na dużym ekranie...
Organizacja pierwszego państwa podziemnego w historii naszego narodu, wielkie uliczne manifestacje solidarności i przygotowanie przez Polaków zrywu niepodległościowego – ta fascynująca historia jest tematem historycznego dodatku pt. „Powstanie styczniowe. Wspólny bój o niepodległość”, który ukaże się w styczniowym numerze miesięcznika „Nowe Państwo” „Wielonarodowy charakter powstania, będącego próbą odtworzenia niezwykłego państwa, jakim przez wieki była Rzeczpospolita, to często marginalizowany aspekt wydarzeń tamtych dni. Tymczasem to szczególnie aktualny kontekst – polska polityka międzynarodowa jest dzisiaj nastawiona na zacieśnianie współpracy między narodami, które ponad półtora wieku temu pod polskim sztandarem podjęły próbę uwolnienia się spod dominacji Moskwy” – czytamy we...
Pojechali do Iraku, by spłacić kredyt w Polsce? Być może. Nie każda rana na wojnie była zdobyta w wyniku spektakularnej akcji zbrojnej? Na pewno. Ale to nie unieważnia faktu bohaterstwa i nie burzy etosu polskiego żołnierza. O tym jest „Karbala”. Polski film wojenny z plejadą gwiazd w obsadzie Irak, 2004 r. Czterdziestu polskich żołnierzy i czterdziestu bułgarskich broni ratusza w mieście Karbala. Zaatakowani przez bojówki Al-Kaidy i As-Sadry zostają odcięci od jakiejkolwiek pomocy i wsparcia. Siły wroga są niepoliczalne. Nasi tymczasem walczą trzy dni i trzy noce, mając głodowe porcje żywieniowe i kończącą się amunicję. Odpierają atak, nie tracąc żadnego żołnierza. Odbijają też terrorystom zakładników. Film porównywany jest do „Helikoptera w ogniu” Ridleya Scotta. I słusznie. Bo choć...
Film „Pilecki” jest ważny dla nas, Polaków, dla naszej świadomości historycznej, dla rozbudzania przynajmniej minimalnego poczucia patriotyzmu. Jestem optymistą i wierzę, że nawet jeśli film nie trafi do szkół, a w kinie nie uzyska oszałamiającego wyniku, to będzie miał swoje życie – z Marcinem Kwaśnym, odtwórcą roli rotmistrza w filmie „Pilecki”, rozmawia Sylwia Krasnodębska Podczas procesu  przed Rejonowym Sądem Wojskowym w Warszawie w 1948 r. Witold Pilecki chował ręce za sobą, by ukryć pozrywane paznokcie. Robił tak, bo mu kazano czy celowo nie chciał ich pokazać? Nie jestem pewien, ale myślę, że nie chciał pokazać żonie, jak bardzo cierpiał. Czy Panu również się wydaje, iż mówienie o rotmistrzu, że był polskim Jamesem Bondem, jest banalne? Tak. To chybione porównanie....
Wzywamy Polaków do uhonorowania płynącą z serca nagrodą wielkiego poetę, strażnika naszej tożsamości. Uhonorujmy go tak jak przed laty zrobili to nasi przodkowie wobec Henryka Sienkiewicza, ogłaszając narodową zbiórkę pieniężną – mówi „Codziennej” Andrzej Ewert, wiceprezes Fundacji Obrony Wolności Słowa. Ruszyła zbiórka pieniędzy na Nagrodę Rejtana dla Jarosława Marka Rymkiewicza Jarosław Marek Rymkiewicz prezentuje niezłomną postawę patrioty i poety, który w sprawach ważnych dla Polski odwołuje się do wielkiej literatury i historii. Staje się wieszczem narodowym, który wyraża opinie o tym, dokąd zmierza Polska, widzi zagrożenia, jakie na nią czyhają. – Jego głos w sprawach polskich jest krzykiem, który można porównać do rozpaczy Rejtana – tłumaczy wiceprezes fundacji. Nagroda Rejtana...
Teologia Polityczna postanowiła wydać książkę pt. „Kambei Shimada” z felietonami i esejami Pawła Paliwody. Również z tymi z „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”. Publikacja ma być nie tylko hołdem dla autora, ale i przypomnieniem wielkiej i jakże potrzebnej dziś publicystyki tego nieprzeciętnie wrażliwego i uczciwego polemisty. Jednak by książka mogła się ukazać, potrzebne jest wsparcie przyjaciół Pawła Paliwody i jego czytelników Tytuł książki: „Kamei Shimada” zapożyczony jest z felietonu o takim właśnie tytule. Felieton wskazywał, jak ważny był dla Paliwody etos samurajski. Naśladujcie Shimadę Autor napisał kiedyś: „Kambei Shimada to wojownik-filozof. Mędrzec. Nie ma takiej siły – głodu, nędzy, przewagi rządzących łotrów, panów bogaczy kształtujących opinię publiczną –...
Myli się ten, kto myśli, że rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Małgorzatą Wassermann w książce „Zamach na prawdę” to emocjonalna opowieść córki, która nie potrafi odnaleźć się po stracie ukochanego ojca. Mamy tu bowiem bardzo rzeczową rozmowę z prawniczką, która obiektywnie ocenia rzeczywistość i potrafi jej ciężkie grzechy ubrać w paragrafy Można się zastanawiać, dlaczego Małgorzata Wassermann postanowiła udzielić wywiadu dziennikarzowi TVN-u. Stacji, którą trudno zaliczyć do wiarygodnych mediów, rzetelnie przedstawiających choćby działania rządu w sprawie smoleńskiej. Z drugiej jednak strony, dzięki temu, że to właśnie reprezentant mainstreamowej redakcji taką rozmowę prowadzi, książka może trafić do rąk tych, którzy należą do szerokiej grupy ignorantów wiedzy na temat tragedii sprzed...
W losach Marii Kaczyńskiej jest trochę z bajki o Kopciuszku. Bo nie chodzi o to, w jakich warunkach się urodziła, tylko o system wartości, w którym wzrastała. Jej postawa zdumiewała w świecie, w którym przyszło jej żyć, w świecie bez zasad, z wytrzebionym systemem wartości, w dużym stopniu bez prawdziwej elity. A Pani Maria urodziła się polską inteligentką i taką pozostała do końca - z Marią Dłużewską, autorką filmu „Dama”, rozmawia Sylwia Krasnodębska Film „Dama” nie jest o kobiecie, która stoi w cieniu swojego męża. W ogóle nie przyszło mi do głowy, by tak pomyśleć o Marii Kaczyńskiej. Przecież tak najczęściej myśli się o pierwszych damach. Przez pryzmat męża prezydenta. Prawdę mówiąc, zapomniałam o tym, że Pani Maria jest żoną prezydenta. Zafrapował mnie jej życiorys; uznałam,...
„Dama” w reżyserii Marii Dłużewskiej to filmowy szkic życia śp. Marii Kaczyńskiej. Od kołyski w leśniczówce na Wileńszczyźnie i poruszającej trosce ojca, po wspieranie męża prezydenta i śmierć w Smoleńsku. Poznajemy tu m.in. historię patriotycznej i inteligenckiej rodziny, z której pochodziła Pierwsza Dama Maria Kaczyńska była córką Lidii i Czesława Mackiewiczów. Urodziła się w Machowie. Po II wojnie światowej jej rodzina została przymusowo wysiedlona z Wileńszczyzny. Mackiewiczowie osiedlili się na Ziemiach Odzyskanych, w Człuchowie. – Pomyślałam, że taka tułaczka polskich inteligentów to coś, za co warto się wziąć. O napisaniu książki przeważył pewien znak: ostatnią żyjącą osobą, która pamięta panią Marię Kaczyńską, jak miała dwa miesiące, jest pani Lidia Lwow, towarzyszka życia...
Reżyserka ze wspomnień koleżanek, historii rodziny czy zapisków z pamiętnika Marii Kaczyńskiej tka jej portret. Obraz, który powstaje, nie jest ani bardzo wyraźny, ani bardzo jednoznaczny. I w tym tkwi jego wielka wartość. Ale z pewnością zaskakuje. Dłużewska pokazuje, jak niewiele wiedzieliśmy o Pierwszej Damie. Uświadamia też widzowi prostą prawdę – jak ważne jest, by wybierając prezydenta, poznać jego żonę  „Mam trzy razy w tygodniu lekcję francuskiego i muzyki” – czyta Marta Kaczyńska, pochylona nad pamiętnikiem Marii Mackiewicz. Nie czyta sobie ani widzowi. Czyta swojej córce Ewie. Dziewczynka gra w innej scenie na pianinie stojącym pod wielkim portretem swojej babci. Szacunek do tradycji i rodziny nie bierze się znikąd.  Drzwi otwarte szeroko Maria Kaczyńska jako...
– Kiedy widziałem młodych ludzi na Majdanie, idących z drewnianymi tarczami na snajperów, miałem przekonanie, że to są współcześni bohaterowie. Że są to ci ludzie, którzy dziś dają świadectwo prawdziwej odwagi, ale też wiary w wolność. Oni chcieli być po prostu wolnymi ludźmi – tymi słowami Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, uzasadniał przyznanie tytułu Człowieka Roku 2014 „Gazety Polskiej” ludziom z kijowskiego Majdanu i obrońcom Ukrainy Oprócz ludzi Majdanu nagrody odebrali również prof. Bogdan Chazan – laureat Nagrody im. św. Grzegorza I Wielkiego, przyznawanej przez miesięcznik „Nowe Państwo”, oraz Jan Pietrzak – laureat klubów „Gazety Polskiej”. Nagrodzonych łączy wiele szlachetnych cech, z odwagą, honorem i umiłowaniem wolności na czele.  – Kiedy...
– Kiedy widziałem młodych ludzi na Majdanie, idących z drewnianymi tarczami na snajperów, miałem przekonanie, że to są współcześni bohaterowie. Że są to ci ludzie, którzy dziś dają świadectwo prawdziwej odwagi, ale też wiary w wolność. Oni chcieli być po prostu wolnymi ludźmi – tymi słowami Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, uzasadniał przyznanie tytułu Człowieka Roku 2014 „Gazety Polskiej” ludziom z kijowskiego Majdanu i obrońcom Ukrainy Oprócz ludzi Majdanu nagrody odebrali również prof. Bogdan Chazan – laureat Nagrody im. św. Grzegorza I Wielkiego, przyznawanej przez miesięcznik „Nowe Państwo”, oraz Jan Pietrzak – laureat klubów „Gazety Polskiej”. Nagrodzonych łączy wiele szlachetnych cech, z odwagą, honorem i umiłowaniem wolności na czele.  – Kiedy...
Analiza wydarzeń na Ukrainie to studium hipokryzji, bierności, ale i strachu sytego Zachodu – mówi Wojciech Mucha, autor książki „Krew i ziemia”. Korespondent w ciągu jednego roku był na Ukrainie dwanaście razy i przywiózł nam poruszającą opowieść o kraju, który wszedł na krwawą drogę do samostanowienia, stawiając w tej grze wszystko na jedną kartę Serce Ukrainy bije tutaj. Ukraina się rodzi” – czytamy w relacjach Muchy z śmiercionośnych walk na Majdanie w grudniu 2013 r. i na początku 2014 r. Reporterskie relacje dziennikarza, który zmienił się w korespondenta wojennego, poruszają dramatyzmem opisywanych wydarzeń. Mówiąc o uczestnikach Majdanu, pisze o nich jako o armii, „jakiej nie widział żaden współczesny konflikt”. Jak nietypowa jest armia walcząca o wolność, tak nietypowy jest...
Gdybym nie miał swojego Anioła, bandyci pociągnęliby za spust. Albo byśmy utonęli na Orinoko. Zaplanowałem zrobienie czegoś, co jest awykonalne. Znawcy tematu ostrzegali mnie: w dziewicze rejony Orinoko się nie wpływa! – ze Stefanem Czernieckim rozmawia Sylwia Krasnodębska Skąd się wziął pomysł wyjazdu do Wenezueli? Do zakazanych terenów Amazonii? Czytając Pana książkę „Czekając na Duida. Śladem szeptu amazońskiego potoku”, można dojść do wniosku, że zdecydował się Pan na podróż tylko dlatego, że wszyscy uznali, iż jest niemożliwa. Od czasów Chaveza biały człowiek nie popłynął w górną część Orinoko. Chciał Pan zrobić wszystkim sceptykom na przekór? To też (śmiech). Chciałem dotrzeć tam, gdzie nikogo nie było. Już jako dziecko o tym marzyłem. Po co? Rozumiem, że dla dobra wywiadu...
Skupiony na nim wzrok kajmana, anakonda płynąca pod kajakiem, bandyci mierzący z karabinu… Podróżnik Stefan Czerniecki dopłynął tam, gdzie od kilkunastu lat nie postawił stopy biały człowiek. Gdzie od czasów rządów Hugo Chaveza nie udało się dostać nawet Wojciechowi Cejrowskiemu. Czerniecki dotarł w objęte zakazem wstępu tereny w dorzeczu Orinoko w Wenezueli. A jego fascynująca książka „Czekając na Duida. Śladem szeptu amazońskiego potoku” jest niczym zaproszenie do krainy, gdzie na każdym metrze kwadratowym czyha na człowieka śmierć  Ten spektakularny podróżniczy sukces mało co jest w stanie przyćmić. 31-letni podróżnik, publicysta „Gazety Polskiej Codziennie”, „Nowego Państwa”, prowadzący również program „Za siódmą górą” w Telewizji Republika, wpłynął na wody Orinoko i zdobył...
W poniedziałek w Warszawie, przy wypełnionej po brzegi sali Domu Pielgrzyma Amicus, odbyła się promocja najnowszej książki Tomasza Sakiewicza „Testament I Rzeczypospolitej. Kulisy śmierci Lecha Kaczyńskiego”. Na spotkaniu obecny był, przyjęty gromkimi brawami, brat śp. prezydenta – Jarosław Kaczyński  Tomasz Sakiewicz nosił długo w sobie tę książkę. Echa tych zdań my, jego współpracownicy redakcyjni, słyszeliśmy przez lata na spotkaniach redakcyjnych. To niezwykle potrzebny głos w debacie publicznej – mówiła o książce publicystka Joanna Lichocka, która prowadziła spotkanie. Książka redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” ukazuje ideę niezależnego od Rosji państwa polskiego, którą chciał wprowadzić w życie zmarły tragicznie w 2010 r. prezydent Lech Kaczyński. Autor przedstawia go...
Niech to będzie święto pamięci o prezydencie Lechu Kaczyńskim i jego wizji silnej Polski. Na spotkaniu promującym książkę „Testament I Rzeczypospolitej” swoją obecność zapowiedział Jarosław Kaczyński. Wstęp wolny! Gorąco zapraszamy! Autor dedykuje książkę pamięci Lecha Kaczyńskiego. „Jedynego prezydenta od czasów II Rzeczypospolitej, który potrafił zadbać o Polskę i interesy narodów kiedyś razem z nami żyjących, zamordowanego przez Rosjan w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r.” – pisze Sakiewicz. Na kartach książki opisane są kulisy śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Aby je poznać, cofamy się w czasie. Poznajemy metody działania czerwonej Rosji, autor udowadnia też, że strategia współczesnej Moskwy zaczerpnięta jest wprost z praw, którymi rządził się Związek Sowiecki. Praw, według których...
W miejscu, gdzie 70 lat temu powstańcy warszawscy oglądali filmy Biura Informacji i Propagandy AK, dziś możemy posłuchać pięknych kobiecych głosów wyśpiewujących emocje kobiet walczących w Powstaniu, lecz także w podziemiu niepodległościowym po wojnie. Już 2 października o godzinie 20 w warszawskim teatrze Palladium koncert „Morowe Panny Wyklęte”. Polecamy! Projekty Dariusza Malejonka „Morowe Panny” i „Panny Wyklęte” przez kilka lat skupiły wokół siebie znakomite artystki, m.in. Anię Rusowicz, Kasię Kowalską, Melę Koteluk czy Halinę Mlynkovą. Wyjątkowość repertuaru polegała nie tylko na tym, że topowe artystki przystąpiły do pracy nad tematyką mrocznych, wojennych i powojennych czasów. One same inspirując się pamiętnikami, wspomnieniami, spotkaniami z kombatantami i literaturą,...
Na polu katastrofy smoleńskiej leży nasza tożsamość. Zrozumiałem to dopiero po katastrofie holenderskiej, widząc domaganie się Holendrów o uszanowanie ciał ofiar, rzetelne śledztwo i osądzenie winnych. To nie ma nic wspólnego z polityką! To podstawowa aktywność obywatelska Podczas posiedzenia zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza wspominał Pan premiera Holandii, który dopiero pod presją społeczeństwa stworzył konkretny plan działania po katastrofie boeinga. Powiedział Pan, że premier musiał tak się zachować, bo przecież pracuje dla narodu. W Polsce takie zdanie to abstrakcja.  Na pewno trudno jest, będąc na stanowisku premiera, przyznać się do błędu. Jeżeli cokolwiek konstruktywnego miałoby wyniknąć z tej strasznej tragedii samolotu linii malezyjskich to to, że Donald...

Pages