Mikrokosmos

Sceneria niesamowita i straszna. Festung Breslau, zniszczone podczas desperackiej obrony i pierwszych dni sowieckiego panowania, utrzymująca się dwuwładza rosyjsko-polska, NKWD i UB, szabrownicy, Werwolf…   Rzadko się zdarza, żebym sięgnąwszy po książkę o północy nie przerwał lektury, czytając do białego rana. Zdarzyło się tak z „Wypędzonym” Jacka Inglota, autora, którego dotychczas znałem jako kolegę od fantastyki. „Wypędzony” to pasjonująca, w dużym stopniu sensacyjna opowieść, rozgrywająca się w 1945 r. w rodzinnym mieście pisarza Breslau, które dopiero staje się Wrocławiem. Sceneria niesamowita i straszna. Festung Breslau, zniszczone podczas desperackiej obrony i pierwszych dni sowieckiego panowania, utrzymująca się dwuwładza rosyjsko-polska, NKWD i UB, szabrownicy, Werwolf... Wśród statystów uchodźcy zza Buga, wabieni na Ziemie Odzyskane, powracający z obozów (jednym z nich musiał być mój dziadek, który omal nie został dyrektorem wrocławskich tramwajów), wreszcie dotychczasowi
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze