Optymizm praktyczny

Pan Kiszczak był chory i leżał w łóżeczku. I przyszedł pan doktor. – Jak się masz, koteczku? – Źle bardzo – i łapkę wyciągnął do niego. Wziął doktor i zaraz opuścił chorego. A później się z sądem opinią podzielił: – Można go przesłuchać, lecz tylko w pościeli!

Tak właśnie w III RP przebiegają procesy komunistycznych zbrodniarzy. Oskarżeni rzadko pojawiają się w sali rozpraw, za to chętnie poddają się badaniom lekarskim. Ale tylko do południa, bo później muszą wyskoczyć na bazarek po produkty na obiad. – Sam pan rozumie, panie doktorze. Żona prosiła.

Wcale nie uważam, że dziś komunistyczni zbrodniarze mają siedzieć w więzieniu. Większość z nich powinna już być na wolności po odsiedzeniu 20-letnich wyroków. Fakt, że ich nie dostali, jest jednym z najbardziej oczywistych dowodów ciągłości między PRL a III RP. Wojciech Jaruzelski zauważył kiedyś trzeźwo na marginesie sprawy płk. Ryszarda Kuklińskiego: „Jeżeli przywróci się cześć, honor i uniewinni Kuklińskiego, to znaczy, że to my nie mamy czci, honoru – i że to my jesteśmy winni”. Rehabilitacja bohatera narodowego, który podjął samotną misję wywiadowczą przeciwko Sowietom, dokonała się dopiero w 1997 r., co samo w sobie źle świadczy o kondycji państwa polskiego. Mimo wszystko jednak została doprowadzona do końca, czego nie da się powiedzieć o procesach sowieckich zauszników. Wprawdzie w wierszyku Stanisława Jachowicza odnajdujemy archaiczny związek przyczynowo-skutkowy: „Kotek przebrał miarę; musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę”, ale to moralizm dla grzecznych dzieci. W ponowoczesnej prozie życia obowiązuje inna narracja.
Jak żyć w państwie, które nie chce bronić ofiar stanu wojennego, gardząc elementarną zasadą sprawiedliwości? Bronisław Komorowski, który ustanowił swoje urodziny świętem narodowym, ma dla nas jedną radę: optymizm. – Musimy – tak powiedział: „musimy” – nauczyć się okazywać radość, a wtedy polskie życie stanie się piękniejsze.

Ani Marek Piwowski, ani...
[pozostało do przeczytania 41% tekstu]
Dostęp do artykułów: