Leniwe lemingi

Leming nie idzie do lokalnych wyborów ani na referendum, bo go to fundamentalnie nic nie obchodzi.
 
Kilkakrotnie wskazywałem w swoich felietonach, że w naszym systemie samorządowym słabo wykorzystywana jest możliwość rozpisywania referendum obywatelskiego, czyli zainicjowanego wnioskiem mieszkańców samorządowej wspólnoty, poprzedzonym akcją zbierania podpisów. Za każdym razem rzecz dotyczyła stolicy, a tak naprawdę to samej Hanny Gronkiewicz-Waltz. Nie robię sobie złudzeń, że akcja zainicjowana w maju w Warszawie, mająca w efekcie doprowadzić do pozbawienia stołecznego prezydenckiego fotela wiceszefowej Biura Politycznego KC PO, czy jak tam się obecnie zwą naczelne organa PRL-
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: