Pamiętniki z celebracji

W nadwiślańskim kondominium nadszedł kolejny Dzień Flagi. Cały naród Bronka czeka na celebrację. Anka miała przygotować swoją specjalność. Anka: – Przygotowałam prawdziwy przysmak. Po to, żeby było nam lepiej, żebyśmy mogli żyć wszyscy razem w zgodzie i w przyjaźni. Mam nadzieję, że zapomnimy wszystko, co się tutaj do tej pory działo, i że będzie już teraz dobrze. Oto mój specjał: orzeł z białej czekolady, który jest po prostu przesłodki. Tu ma oczka, tu ma dzióbek... Wszyscy moi znajomi go uwielbiają. Bronek: – Czekoladowy orzeł to moje ulubione danie. Zawsze kiedy przyrządzamy go z Anką, śpiewamy: „Czekoladowy orzeł, czekoladowy orzeł, każdy zjeść go może, każdy zjeść go może”. Anka: – Tego orła jedzono u nas w domu od pokoleń. Robiła go moja babcia, robiła go moja mama. Teraz robię go ja. Chciałam, żeby wszystkim smakował i zbliżył nas do siebie. Czekajcie, jeszcze przyniosę piwko dla uczczenia całej sytuacji. Powyższy fragment dramatyczny został niemal żywcem przeniesiony ze
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze