Coś się rozsypało

Paradoksalnie dzięki katastrofie smoleńskiej jesteśmy o wiele bliżej osiągnięcia tego, o czym marzyli zatroskani stanem państwa obserwatorzy – by przeciętny obywatel bez trudu rozpoznawał, kto w społeczeństwie polskim stanowi plewy, a kto ziarna. Wcześniej sytuacja wydawała się beznadziejna. W końcu środowisko „Gazety Wyborczej” nie bez powodu całe lata urabiało opinię publiczną, że nie ma jednej prawdy, że wszystko jest względne, ważny jest kontekst i każdy ma swoje racje. Zacieranie odpowiedzialności, wmawianie opinii publicznej, że wszyscy mają grzechy na sumieniu (przypomnę tylko teksty o tym, jak żołnierze AK zabijali Żydów) oraz – z drugiej strony – że w każdym człowieku istnieją
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: