Coś się rozsypało

Paradoksalnie dzięki katastrofie smoleńskiej jesteśmy o wiele bliżej osiągnięcia tego, o czym marzyli zatroskani stanem państwa obserwatorzy – by przeciętny obywatel bez trudu rozpoznawał, kto w społeczeństwie polskim stanowi plewy, a kto ziarna. Wcześniej sytuacja wydawała się beznadziejna. W końcu środowisko „Gazety Wyborczej” nie bez powodu całe lata urabiało opinię publiczną, że nie ma jednej prawdy, że wszystko jest względne, ważny jest kontekst i każdy ma swoje racje. Zacieranie odpowiedzialności, wmawianie opinii publicznej, że wszyscy mają grzechy na sumieniu (przypomnę tylko teksty o tym, jak żołnierze AK zabijali Żydów) oraz – z drugiej strony – że w każdym człowieku istnieją pokłady dobra, trzeba je jedynie wydobyć i wyeksponować (vide opowieści o ludziach honoru z Czesławem Kiszczakiem na czele) – oto taktyka tego środowiska prowadzona przez jego członków, często z osobistych pobudek. Dryfowanie na mielizny moralne nie mogło skończyć się dobrze. W pułapkę relatywizmu wpadały kolejne ofiary. Brak podziału na białe i czarne, zamiast tego szare rozmazanie – najwyraźniej ulubiony stan środowiska „Wyborczej” – stawały się powszedniością.

Przez pierwsze kilkanaście miesięcy po tragedii Polakami targały emocje, przez co łatwo było nimi manipulować. Machina dezinformacji i propagandy pracowała na pełnych obrotach, a jednym z celów tej akcji było zasianie zwątpienia w prawdziwość najoczywistszych – wydawać się mogło – faktów. „Męczennik czy sprawca” – krzyczała okładka „Wprost”, okraszona zdjęciem Prezydenta. Szef magazynu Tomasz Lis – ten sam, który obwieścił, że gdy Jarosław Kaczyński wygra wybory prezydenckie, grozi nam wojna jądrowa – zrobił wszystko, by czytelnicy nie mieli kłopotu ze wskazaniem prawidłowej odpowiedzi. A przykłady haniebnych zachowań można mnożyć. „Jedyną zasługą Lecha Kaczyńskiego jest to, że zginął w katastrofie” – mówił noblista. Redaktor Komolka przedstawiła w TVN24 dowody, że nasi piloci chcieli lądować za wszelką cenę....
[pozostało do przeczytania 55% tekstu]
Dostęp do artykułów: