Nowa demokracja

W radiowym wywiadzie usłyszałem jakiś czas temu głos Rysia Kalisza, znany mi jeszcze z lat studenckich, a potem z lat adwokackiej praktyki. Już kiedyś wspominałem w jednym z felietonów, że podobnie jak przed wojną każdy antysemita musiał mieć „swojego Żyda”, tak każdy antykomunista ma zazwyczaj swojego komucha i że moim jest właśnie Ryszard, przeto wiele mu wybaczam. Wybaczam mu więc także, że w rozmowie z dziennikarzem udaje dobrego znawcę konstytucjonalizmu, tylko dlatego, że jest dobrym znajomym Aleksandra Kwaśniewskiego. Jako że każdy ma swoich znajomych, to ja nie miałem okazji zostać Kwaśniewskiemu nawet przedstawiony, zatem znawcy prawa konstytucyjnego udawać nie zamierzam. Ale nie
[pozostało do przeczytania 71% tekstu]
Dostęp do artykułów: