Pełna różnorodność

Przepraszam, że cytat długi, ale ileż się można nim nasładzać… Ja to czynię już od kilku dni. To jest po prostu tak cudownie oderwane od jakiejkolwiek rzeczywistości, tak niewiarygodnie bezczelne, by człowiek dorosły, przy zdrowych zmysłach (chyba), potrafił publicznie tak łgać, że nawet komuś, kto jak ja − nie chwaląc się − zęby zjadł na śledzeniu przez długie lata kłamstw i zadufania władzy, może dech zaprzeć z wrażenia.
Na tych akurat łamach zapewne nie warto rozkładać tej tryskającej samozachwytem propagandy na czynniki pierwsze, ale dla celów poglądowych zwróćmy uwagę na zastosowany mechanizm. Media są pluralistyczne, bo na antenie „są obecne” wszystkie opcje. Wystarczy się prześlizgnąć nad takim drobiazgiem, że jedna z tych opcji obecna jest jako obdarzony własnym głosem podmiot, a druga tylko jako przedmiot przez tę pierwszą omawiany. Gdzie się pan Dworak dopatrzył obecności w trzech telewizjach – prowadzących każda inną, jak twierdzi na początku, ale taką samą, jak twierdzi zaraz potem, politykę prezentowania „wszystkich barw” – nurtów „nacjonalistycznych”? Zapewne w wielodniowych dysputach o słowach Jarosława Kaczyńskiego o prawdziwych Polakach. Słowach, których on wprawdzie nie wypowiedział, ale grunt, że TVN powiedział je za niego. No, patrząc tak, to pan Dworak jest za skromny. Powinien rzec, że w telewizjach opozycja zdecydowanie dominuje. Przecież praktycznie o niczym innym się w nich nie mówi, tylko w tę i nazad o PiS − jaki on podły, chory psychicznie, faszystowski, obciachowy…

Mówiąc Dworakiem, media PRL‑u były nie mniej pluralistyczne − „można było zobaczyć” i amerykański imperializm, i niemiecki rewizjonizm, i „ekstremę Solidarności”. Nie wspominając już, jak bardzo obecni byli Żydzi w mediach nazistowskich.

PS Jako autor książki „Ziemkiewicz w Sieci” (Lublin 2009 r.) wzywam niniejszym pana Grzegorza Hajdarowicza do natychmiastowego zaprzestania kradzieży intelektualnej mojego tytułu. I dziwię się, że nazywając...
[pozostało do przeczytania 6% tekstu]
Dostęp do artykułów: