Pies ślepca

Wieczorem jego ślepy pan przenosił się pod luksusowy hotel dla cudzoziemców. Zgarniał pieniądze do kieszeni i gwizdał. Pies zrywał się natychmiast i ślepiec chwytał go za rzemienny pas przytwierdzony do grzbietu. Pies ruszał przodem, a jego pan za nim. Znał szlaki wędrówek żebraka i pewnie torował sobie drogę wśród tłumu przechodniów śpieszących w stronę dworca. Zatrzymywał się przed światłami i ostrożnie wiódł swego pana przez przejścia pozbawione świateł. A kiedy zdarzało się, że znaleźli się na jezdni osaczeni przez sunące w dwie strony auta, pies zatrzymywał się jak wryty. Raz nawet uratował swemu panu życie. Zza zakrętu wyjechała z nadmierną szybkością wywrotka załadowana żwirem. Byli akurat naprzeciw niej i pies silnym szarpnięciem rzemiennego uchwytu pociągnął człowieka za sobą. Wywrotka przetoczyła się tuż, potrącając harmonię przewieszoną przez ramię żebraka. Z suchym grzechotem posypał się na asfalt żwir. Ślepiec nie zorientował się, jakie groziło mu niebezpieczeństwo. Stał na szeroko rozstawionych nogach, barczysty, w przydymionych okularach i klął tubalnym głosem. Zdzielił psa białą laską po grzbiecie. Dopiero widzowie tego dramatycznego zdarzenia wyjaśnili mu przyczynę zachowania psa.

– Panie... – powtarzali. – Co to za wspaniały pies!

Żebrak zamruczał coś niezrozumiale i ruszył dalej. Wilczur sunął przed nim z powagą. Trucht swój zestrajał dokładnie z krokiem ociemniałego. Docierali do hotelu i tu przebywali do późnej nocy. Cudzoziemcy wchodzili i wychodzili frontowym wejściem ozdobionym marmurowymi kolumnami i nieraz do puszki ślepego wrzucali obcą walutę, przeważnie w monetach, choć zdarzały się również banknoty. Ociemniały żebrak zamawiał u portiera butelkę wódki. Pić zaczynał na miejscu. Wreszcie niepewną ręką chwytał rzemienny pas przytwierdzony do grzbietu psa. Rozkołysanym krokiem ruszał w powrotną drogę. Potykał się i złorzeczył. Potrącał ludzi, którzy rozstępowali się przed nim w milczeniu. Złość swą skupiał na psie....
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: