Zapalimy sobie łuczywo

Dodano: 12/04/2011

Resort skarbu państwa ma obecnie jeden doraźny cel: łatanie rosnącej dziury budżetowej. Strategia bezpieczeństwa energetycznego państwa przestała się liczyć wobec celu fiskalnego. W najbliższej przyszłości grozi Polsce deficyt energii elektrycznej sięgający 35 proc. Europejscy eksperci podkreślają, że zabraknie nam prądu już w 2015 r. A potem załamie się cały krajowy system energii elektrycznej. Czeka nas katastrofa?Trzeba 100 miliardów, żeby mieć prąd Sytuacja już obecnie jest zła. Według danych za 2009 r. mieliśmy w kraju średnio na jednego odbiorcę ponad 300 min (5 godz.) przerw w dostawach energii. Większość krajów rozwiniętych ma najwyżej 60-minutowe przerwy. Teoretycznie mamy nieznaczne nadwyżki produkcji prądu. Ale kiedy są one potrzebne, kiedy trzeba uruchomić produkcyjne moce „rezerwowe”, okazuje się, że nastąpiła awaria. Polskie elektrownie przodują pod względem liczby awarii wśród krajów UE. Nic dziwnego – 60 proc. urządzeń produkujących w kraju energię

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze