Lemingów dusze samookaleczone

„Rynek usług w chmurze obliczeniowej rośnie w tempie 40 proc. rocznie i tempo to nie ma ochoty się zmniejszyć” – tę sensacyjną wiadomość przeczytałam na jakimś portalu, ale niestety jej nie przyswoiłam. Rzecz dotyczy diabli wiedzą czego, ale skoro rośnie, i na dodatek globalnie, każdy leming powinien się o tym dowiedzieć. Bo leming ma dziś więcej trosk niż radości, co kończy się stresem, a nawet depresją. A jak sobie przeczyta o rynku usług w chmurze obliczeniowej, który rośnie, natychmiast dostanie kopa intelektualnego, skoczy mu poziom adrenaliny i gwałtownie wzrośnie radość z bycia jako takiego, wystartuje do chmur, to znaczy chmury, która krąży nad jego głową. Dla jednych jest to chmura ponura, dla innych taka chmura to szczyt szczęśliwości. Taki co chodzi z głową w chmurach to osobnik rozkojarzony, raczej roztrzepany, rozmarzony i nieobecny. Jest to idealny model psychofizyczny przedstawiciela pierwszej połowy XXI w. Należy go upowszechnić na całym świecie, od Vancouver do Władywostoku, a najlepiej wzdłuż równika.

Chmura refleksyjna

Taki człowiek, jeśli go można nazwać jeszcze człowiekiem, nie ma żadnych trosk, bo jest rozkojarzony, co nie pozwala mu na zastanowienie się nad własnym losem, losem jego pokolenia i pokoleń następnych. Powinien koncentrować się na dostępnych dla jego osobowości przyjemnościach, do których zaliczyć należy hiszpańską bitwę na pomidory i japońskie obrzucanie się fasolą. Jak człowiek tak sobie porzuca, to zaraz mija mu stres i ochoczo zabiera się do produkowania podzespołów do komputerów, pisania SMS-ów i innych niewymagających myślenia czynności. A jak mu przyjdzie do tej głowy w chmurach jakaś refleksja, włączy telewizor i wczuje się w problemy gwiazdek seriali, takie na ten przykład, czy powiększyć sobie piersi, czy może lepiej wymienić męża na kochanka. A w Azji: jak pozbyć się skośnych oczu, żeby wyglądać po amerykańsku.

Myślę, że znacznie prostszą receptą na upodobnienie się do...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: