Komsomolcy śmiechu

Wyznawcy tej estetyki nie oszczędzili nawet największego dramatu w historii powojennej Polski. Niedługo po 10 kwietnia 2010 r. – jak to określił prof. Andrzej Nowak – tragedia stała się komedią. Ktoś nagrał piosenkę „Po trupach do celu”. Ktoś inny rechotał z reklamy piwa Zimny Lech i drwił z ludzi modlących się pod Krzyżem Pamięci. Jeszcze ktoś inny mówił o „smoleńskiej grypie”. Smoleńsk przedstawiano jako partyjną grę, spiralę pomyłek, idiotyzm, absurd. Jako spektakl, w którym wszystkie postaci, włącznie z załogą i pasażerami tupolewa, są groteskowe.

Bezmyślny rechot to kwintesencja postmodernistycznej neobolszewii. Już przed II wojną światową Mikołaj Bierdiajew twierdził, że
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: