Braterskie związki w prokuraturze

8 stycznia do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia ściganego z oskarżenia publicznego przestępstwa przez fałszywego biegłego oraz prokuratorów, którzy od ponad dwóch lat nie zajęli się sprawą ewidentnego oszustwa. Fałszywy biegły Janusz M. za wydaną niezgodnie z prawem opinię otrzymał wynagrodzenie w wysokości ponad 9 tys. zł. Przestępstwo prokuratorów polegać miało na niedopełnieniu obowiązków – choć oszustwo Janusza M. wyszło na jaw w 2010 r., śledczy nie zajęli się sprawą. Ich zdaniem... nie było ku temu podstaw. Ale po kolei.

Zniszczenie przedsiębiorcy

O tej sprawie pisaliśmy w „Gazecie Polskiej” wielokrotnie. Przypomnijmy: Mirosław Ciełuszecki pod koniec lat 90. był jednym z najważniejszych przedsiębiorców na Podlasiu. Nie tylko tam. Jego firma Farm Agro Planta (FAP) sprowadzała do Polski sól potasową – substancję niezbędną w produkcji rolnej. Surowiec importowany był z Białorusi. Biznes Ciełuszeckiego miał więc też strategiczne znaczenie dla polskiego państwa. Władze liczyły na to, że poprzez kontakty handlowe uda się wyrwać naszego wschodniego sąsiada spod wpływu Rosji. Dlatego działaniami FAP interesował się rząd premiera Jerzego Buzka.

Wspólnikiem Ciełuszeckiego był Marek Karp, dyrektor zajmującego się białym wywiadem Ośrodka Studiów Wschodnich. Sytuacja uległa zmianie po dojściu do władzy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W 2002 r. Ciełuszecki i Karp zostali oskarżeni. Zarzuty były absurdalne. Karpowi zarzucano, że zajmował się fikcyjnym doradztwem. – Marek miał olbrzymią wiedzę na tematy wschodnie – mówi Ciełuszecki. – Doradzał prezydentom, premierom, Komisji Europejskiej.

Z jego opinią liczył się rząd USA. Bez Marka nie ryzykowałbym robienia biznesu na Wschodzie. Twierdzenie, że doradztwo było fikcyjne, jest jakimś absurdem – oburza się przedsiębiorca. On sam został oskarżony o działanie na niekorzyść spółki, czego dowodem miało być sprzedanie...
[pozostało do przeczytania 72% tekstu]
Dostęp do artykułów: