Prymas czasów przełomowych

Dobry człowiek. Pobożny, wierzący kapłan. Inteligentny, podejmujący trudne i niekiedy kontrowersyjne decyzje, z których później albo przez wiele lat się tłumaczył, ale za które także potrafił przeprosić. Taki obraz Prymasa Polski kardynała Józefa Glempa wyłania się ze wspomnień po jego śmierci. I choć w trakcie służby prymasowskiej wielu się z kardynałem Glempem nie zgadzało, to teraz wszyscy – zachowując niekiedy odrębność opinii – potrafią przyznać, że zmarły był jednym z nielicznych liderów, którzy potrafili przyznawać się do błędów, ale także bez specjalnych problemów rezygnować z własnej władzy. Nie jest to częste, nie tylko zresztą w Polsce. Te pozytywne i niewątpliwie zasłużone opinie nie powinny przesłaniać prawdy o tym, że z perspektywy historycznej decyzje Prymasa Glempa budziły kontrowersje, a także określały i nadal określają przyszłość Kościoła. Z części z nich Prymas przez lata się tłumaczył, inne uznał za oczywiste. Nawet się już o nich nie dyskutuje, choć – trzeba mieć tego świadomość – określają one przyszłość Kościoła w Polsce i uniemożliwiają silne prymasowskie przywództwo, którego kardynał Józef Glemp był ostatnim reprezentantem.

Patriotyzm pozytywistycznego romantyka

Dyskusja nad słusznością bądź nie konkretnych decyzji księdza Prymasa nie powinna jednak przesłaniać faktu, że był on gorącym patriotą, który z jednej strony wychowany był na literaturze romantycznej, a z drugiej zachowywał wyniesiony z domu szacunek dla Romana Dmowskiego (mówił, że lubiano go tam bardziej niż Józefa Piłsudskiego) i jego pozytywistycznej raczej niż insurekcyjnej tradycji patriotycznej. Postawę ostrożności wobec zrywów powstańczych, które nieodmiennie kończyły się przelewem krwi, wzmocnił jeszcze w kardynale Glempie jego nauczyciel i poprzednik Prymas Tysiąclecia, który także wielokrotnie stanowczo przestrzegał przed kolejnym przelewem polskiej krwi i wzywał raczej do odradzania się patriotyzmu i religijności, które – w...
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: